Ogłoszenie

UWAGA!!!

W związku ze zmianą forum od poniedziałku dodawanie nowych postow będzie zablokowane. Zapraszam do rejestracji na nowym forum
WARGAMING WROCŁAW

#101 2011-10-26 08:22:59

 Maciek

http://i.imgur.com/4G36a.png

5139955
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-08-16
Posty: 1593
WWW

Re: Bolterowa kampania

A organizator czeka na rating Artoisa i Xyxela bo bez nich nie jestem w stanie par podać.


"Świadek jest alkoholikiem i czasem nie wie co się z nim dzieje a czasem wie. Przy czym nie wie, kiedy nie wie a kiedy wie."

Offline

 

#102 2011-10-26 09:19:49

 Maciek

http://i.imgur.com/4G36a.png

5139955
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-08-16
Posty: 1593
WWW

Re: Bolterowa kampania

Artois i Xyxel nie zdążyli zagrać bitwy - jak tylko dostanę ratingi podam pary.


"Świadek jest alkoholikiem i czasem nie wie co się z nim dzieje a czasem wie. Przy czym nie wie, kiedy nie wie a kiedy wie."

Offline

 

#103 2011-10-26 10:08:46

Artois

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-10-01
Posty: 1438

Re: Bolterowa kampania

gramy w czwartek o 18.00, niestety ale nie pasowało albo mi albo xyxelowi wcześniej..

Offline

 

#104 2011-10-27 21:54:45

 Maciek

http://i.imgur.com/4G36a.png

5139955
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-08-16
Posty: 1593
WWW

Re: Bolterowa kampania

Pary na III turę:
Omadan vs Xyxel
Izwor vs Artois
Grab vs Raziel
Zielarz vs Maciek

Z powodu opóźnień tura trwa do następnej soboty/niedzieli.


"Świadek jest alkoholikiem i czasem nie wie co się z nim dzieje a czasem wie. Przy czym nie wie, kiedy nie wie a kiedy wie."

Offline

 

#105 2011-10-27 22:09:58

 Xyxel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-09-21
Posty: 2191

Re: Bolterowa kampania

Ragnarr nie był zadowolony. Łupy z dzisiejszej potyczki były liche w porównaniu z poprzednim wypadem. Do tego w walce padły ich dwa wilki.

W zrujnowanym kwartale miasta w jednej z piwnic zniszczonego budynku miała być ukryta skrzynia ze skarbem, zapewne jakiejś innej bandy.
Najwyraźniej tą pogłoskę słyszeli także leśni banici, którzy przybyli w tą samą okolicę co drużyna Ragnarra. Trudno przeszukiwać ulice
i ruiny gdy nad głowami świszczą strzały.
Berserker Eyarr ubił wprawdzie jednego z drani ale sam został ranny. Na drugi dzień stał już pewnie na nogach i był gotów do kolejnej walki.
Młody wojownik Einarr także wylizał się z swoich ran. Ta walka zahartowała go na tyle, że już nic nie przestraszy go w mieście przeklętych.

Przeszukując w drodze powrotnej zrujnowaną okolicę udało im się znaleźć w resztkach rozbitego wozu zdobiony miecz i sztylet oraz cztery święte kamienie!
Ich pulsujące ciepło przyciągnęło czarnoksiężnika Sindira, który był gotowy je odkupić w zamian z służbę u Ragnarra jako najemnik (hired sword).
Ragnarrowi spodobał się pomysł powiększenia jego bandy. Oby Sindir okazał się tak przydatny i błogosławiony przez Bogów Północy jak twierdził.
Łowcom udało się oswoić (dużą ilością mięsa, które nie było łatwe do zdobycia) kilka młodych wilków, które polowały w ruinach Mordheim.

Z odchudzonymi sakiewkami lecz w powiększonym składzie banda Ragnarra poszukuje kolejnych okazji do zdobycia złota i chwały! Arrrr! http://www.usagold.com/images/wauwclr.gif


-------------------------------------------------------------------------------------------
Chaos Space Marines, Necrons, Chaos Daemons, Warriors of Chaos, Tomb Kings.

Offline

 

#106 2011-10-30 22:31:35

Raziel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-08-28
Posty: 1495

Re: Bolterowa kampania

Orki biegły przez miasto na złamanie karku, pierwszy pędził Czachogniot, Czarny ork , który przewodził hordzie już od jakiegoś czasu. Za nim człapali Kowadło i Cicha, zakuci w ciężkie pancerze, robili tyle hałasu co tysięczna armia, choć orczyca zdawała się o niebo zwinniejsza od swojego kamrata. Dalej biegli dwaj młodzi, Mog'un i Wara, potrząsali złowróżbnie wielkimi włóczniami, trzaskając nimi od czasu do czasu w tarcze. Orgona, Kieł i Szczałomniot podążali tuż za nimi, nie dźwigali pancerzy, więc trucht nie sprawiał im kłopotu. Na końcu dreptał Świzz, szalony ork, któremu w młodości ktoś zrzucił na głowę beczkę z rybami. Od tej pory, wariat nie potrafi logicznie mówić, myśleć chyba też nie, ale uwielbia dzikie szarże na wszystko co nie jest zielone.
- To już niedaleko! - Krzyknęła Cicha do szefa, który skinął do niej porozumiewawczo i wyszczerzył zęby w szyderczym uśmiechu. Orki wpadły na zrujnowany dziedziniec jakiegoś szlacheckiego dworku. Dookoła pełno było zniszczonych zabudowań gospodarczych, sam dworek został rozebrany do ostatniej cegły, najwyraźniej zbudowano go z cennego materiału. Niedaleko, w pozostałościach po niegdyś pięknym parku, znajdowała się krypta rodzinna. Parterowy, szeroki budynek, ozdobiony stalowymi, kunsztownie wykonanymi zdobieniami, które rdza zdążyła już poważnie zniszczyć. Orki nie zdawały sobie sprawy ze skarbu, jaki skrywała krypta, nie zastanawiało ich również, dlaczego nikt do tej pory nie otworzył kamiennych drzwi, do miejsca ostatniego spoczynku sławnego szlachcica. Dla orków liczyło się tylko jedno, Cicha wytropiła w okolicy kilku ogrów, a to oznaczało niezłą bitkę.
    Zielonoskórzy rycząc donośnie, wbiegli w głąb parku rozpraszając się po okolicy. Pierwsza wrogów zobaczyła Orgona, choć szybko przekonała się, że spotkali coś całkiem innego niż ogry. W pobliżu stał wielki troll Chaosu, rozglądał się dziko dookoła najwyraźniej czegoś szukając. Usłyszał w końcu zielonoskórych i warknął przeraźliwie. Orgona i Kieł nie zastanawiali się długo, z dzikim rykiem zaszarżowali na czarną, śliniącą się bestię.
Nieco dalej, w pobliżu wejścia do krypty pokazały się jeszcze dwa trolle, które zażarcie walczyły z kolejnymi uczestnikami niecodziennego spotkania. Z zachodu przyszły ogry, dwa z nich siłowały się właśnie z trollami, a pozostali dwaj giganci szukali dogodnej pozycji, do przejścia w kierunku krypty. Ogry zwabiła tu plotka, o bardzo cennym składniku alchemicznym, którym była czaszka szlachcica z dworku, na terenie którego właśnie przebywali. Jedynym problemem do zdobycia tak cennego artefaktu, były trzy trolle, niestety, również orki bezwiednie pomieszały szyki szabrownikom.
    Orgona zwinne uniknęła ciosu wielkiej pięści i wyprowadziła szybką kontrę toporem i mieczem. Jej ostrza zagłębiły się w nogę i brzuszysko potwora, jednak rany już po chwili zniknęły i troll jak nowy stał naprzeciw zielonoskórych. Kieł również zranił przeciwnika, jednak z podobnym skutkiem. Orki w swojej bazie miały własnego trolla, więc błyskawiczne zdolności regeneracji tych stworzeń były im doskonale znane. Wyjący stwór Chaosu wymachiwał dziko długimi łapskami, zmuszając orki do defensywy, na szczęście, niedaleko były już Czarne orki, które z gromkim „Waaghhh!” na ustach, pędziły do szarży. Czachogniot i Kowadło uderzyli potężnymi, zakutymi w stal barami, impet odepchnął trolla i sprawił, że ten przez chwilę nie mógł złapać równowagi. Dwie wielkie czopy Czarnych, przecięły powietrze i rozorały grubą skórę, oblepionego śluzem stwora. Nic to jednak nie dało, troll otrząsnął się i ruszył do kontrataku.
    Tymczasem, Cicha razem z Warą pobiegli w stronę kolejnego trolla, jednak na ich drodze, niespodziewanie stanął wielki ogr, który wygrzebywał właśnie wytrychy z małej sakiewki. Niewielki gnoblar, który chował się między nogami ogra, najwyraźniej czekał na te narzędzia, żeby zabrać się za otwieranie drzwi do krypty. Cicha zawyła wściekle i z uniesionym nad głową toporem, rzuciła się na przeciwnika. Niestety, jej towarzysza przemógł strach, Wara był jeszcze Młodym, niewiele widział w swym życiu, a tak przeraźliwy stwór potrafił zmrozić krew w żyłach niejednego weterana. Ork zatrzymał się drżąc cały ze strachu i patrzył na Cichą, która właśnie wymieniała ciosy z ogrem.
    Koło stodoły sytuacja wcale się nie klarowała, do walki z pierwszym trollem dołączyli Świzz i Szczałomniot. Teraz już sześciu orków wymachiwało szablami i rębakami, usiłując poćwiartować wściekłego stwora. Ten z kolei, pluł kwasem i roztrącał zielonoskórych sękatymi pięściami, a wszelkie rany i zadrapania regenerował z irytującą skutecznością. W pewnym momencie, Czachogniot odepchnął na bok krzątającego się Świzza, nadepnął stalowym buciorem plaskatą stopę trolla i potężnym ciosem czopy odciął mu nogę. W odpowiedzi stwór złączonymi obiema pięściami walnął z góry na dół, mając zamiar wbić zielonoskórego w kamienną posadzkę podwórka. Czachogniot zrozumiał, że zostały mu sekundy życia i bez zastanowienia chwycił za wszarz Kła, który nieopacznie znalazł się pod ręką. Szef pchnął orka do przodu, jednocześnie sam odsuwając się do tyłu. Nieszczęsny Kieł nie zdążył nawet zakwilić, potężne pięści trolla dosłownie rozsmarowały go po ziemi, krwawe szczątki rozleciały się po okolicy, zabarwiając kamienie czarną posoką.
    Przy wejściu do krypty również nie było zbyt wesoło. Cicha walczyła zażarcie z ogrem, który okazał się być szefem jednego z najgroźniejszych gangów w mieście. Wara w końcu przemógł strach i czym prędzej włączył się do walki. Zaszarżował, dźgnął włócznią z widocznym brakiem wprawy i od razu musiał się zasłonić tarczą, gdyż ogr zaraz po uniknięciu nieudolnego ciosu, wyprowadził swoje dwa, mieczem i pancerną pięścią. Oba ciosy trafiły Młodego, pięść roztrzaskała tarczę, a miecz zagłębił się w lekkim pancerzu orka. Nieprzytomny Wara osunął się na ziemię, dla niego to był koniec bitki tego dnia.
Cicha wyszczerzyła kły w grymasie złości, ogr nie dość, że był niesamowicie twardy, to jeszcze doskonale władał bronią. Każdy cios olbrzyma osłabiał drętwiejące ręce orczycy, która coraz częściej musiała parować ciosy, zamiast przechodzić do kontrataku. Nieoczekiwanie i raczej nieświadomie, z pomocą przyszedł jej troll, który zaatakował ogrzego szefa od tyłu. Na dodatek, do walki włączył się Mog'un, który obiegł dookoła gęste zarośla przy budynku mieszkalnym i teraz szarżował z północnego krańca dziedzińca.
    Kowadło ciął z boku na bok raz za razem, jego czopa skwierczała, pokryta żrącymi sokami żołądkowymi trolla. Czarny ork wył jak opętany, wściekły na cały świat i fakt, że ze wszystkich stworów Starego Świata, im trafiły się akurat trolle. Jak na złość, nikt nie miał pochodni ani latarni oliwnej. Bez tego, zabicie trolla graniczyło z cudem, bitka była całkiem niczego sobie, ale orkowie tracili siły i animusz. Coraz częściej chybiali celu, a stwór Chaosu coraz częściej trafiał.
    Mog'un wydarł się wniebogłosy, oszalał prawie na widok powalonego Wary, z którego tak bardzo lubił się nabijać. Popędził przez zgliszcza starego chlewu i wyrżnął z impetem w cielsko tłustego ogra. Jego przeciwnik był w nie lada opałach, z jednej strony zawzięta Cicha cięła i dźgała jak oszalała bestia, z drugiej strony wielka bestia w postaci trolla okładała go kościstymi pięściami. Herszt szabrowników broczył krwią z wielu ran, jego nogi słabły i coraz częściej uginały się pod ciężarem kolosa. To zmyliło nieco zielonoskórych, którzy stracili czujność i pozwolili sobie na bardziej śmiałe zagrania. Cicha uniosła obie swoje bronie nad głowę, i potężnymi cięciami chciała pozbawić ogra rąk. Mog'un chwycił oburącz włócznię i całym ciężarem naparł na znienawidzonego przeciwnika.
Nagle, herszt zupełnie zaskakując orki, odwrócił się do trolla plecami i wykonał kombinację szybkich uderzeń pięścią i pchnięć mieczem. Cichą uchronił hełm, cios pancernej pięści przewrócił ją na ziemię, jednak na szczęście nie straciła przytomności. Mog'un takiego szczęścia nie miał. Jego szczęką wstrząsnęło potężne uderzenie, jego kły popękały i posypały się dookoła, pognieciona przyłbica hełmu odpadła. Młody padł oszołomiony na glebę, jego tarcza zabrzęczała na kamiennym podłożu, a upuszczona włócznia poturlała się w kierunku chlewu.
Orki miały jednak farta, troll, którego ogr zignorował na chwilę, zaatakował wściekle. Wielkie łapska, zaciśnięte w twarde jak skała pięści, wylądowały na głowie herszta ogrów. Kolos upadł na jedno kolano, a po otrzymaniu kolejnego druzgocącego ciosu rozpłaszczył się nieprzytomny, prosto pod nogi wstającej z ziemi orczycy. Cicha nie zastanawiała się dwa razy, chwyciła oburącz swój topór i z wielką siłą wbiła jego ostrze w nieruchomą głowę ogra. Mały gnoblar, który do tej pory skutecznie chował się przed napastnikami, teraz narobił wrzasku co niemiara i pogonił z piskiem na zachód. Widzące to pozostałe ogry, zrozumiały, że ich herszt wyzionął ducha i postanowiły uciec, puki jeszcze mogły.
    Czachogniot zrozumiał, że dla orków bitka się już skończyła. Walka z trollami nie miała najmniejszego sensu, odcięte kończyny, rozerwane gardła i porąbane brzuchy bestii zasklepiały się i regenerowały w mig. Do tego ogry uciekły, pozostawiając truchło swojego herszta, nie było więc mowy o uczciwej walce. Szef odciął po raz kolejny nogę trollowi, po czym odsunął się od walczących, żeby na spokojnie ocenić sytuację. Rozkazał Mog'unowi zabrać nieprzytomnego Warę, a Cicha i Kowadło dostali zadanie zataszczenia ciała ogra do obozu. Trolle nie paliły się do walki i odpuściły, jak tylko zielonoskórzy wyszli z dziedzińca.
    Kilka godzin później, orkowie siedzieli w milczeniu przy wielkim ognisku w obozie. Na skleconym z jakiegoś ogrodzenia ruszcie, obracał się powoli ogrzy herszt. Improwizowaną korbą kręciła Cicha, której przypadł zaszczyt i obowiązek sprawienia tak zacnego posiłku. Szef zaszył się w odosobnionym kącie i od prawie godziny nie dawał znaków życia. Pozostali orkowie czekali na niego i na ceremonię pożarcia, którą tylko on mógł rozpocząć.
W międzyczasie, do obozowiska przyszli Gohut i Zzum, przynieśli wieści z bazy orków. Okazało się, że w mieście ktoś organizował wielką bitkę. Ponoć kultyści szalonych bogów, szykowali się na gang skaveńskich plądrowników.
    W końcu Czachogniot pojawił się na wieczerzy, z dumą obnosząc się, ze swoim nowym pancerzem, który zerwał z herszta ogrów i dopasowywał przez ten cały czas w zaciszu swojej prywatnej kryjówki. Szef z dumnie uniesioną głową podszedł do skwierczącego cielska, leżącego na poczerniałym ruszcie. Szerokim sztyletem otworzył klatkę piersiową upieczonego ogra i wyrwał stamtąd parujące serce wrzeszcząc.
- Wielka siła, wielka potenga dla mnie se ścierfa tegom osiłka! Jak zeżrem jegom pikawe to bendem tak silny jak on! - to mówiąc, Czarny ork uniósł stygnące serce do góry i zaryczał jak minotaur. Pozostałe orki zawtórowały szefowi, a ich dzikie wrzaski słychać było w samym kraterze.
- Ale, Ale! - szef przerwał entuzjastyczne porykiwania. - Oto cześć tej mocy dla Cichej, która włąsnym rembakiem zdzieliła bysiora po łbie. - mówiąc to, Czachogniot odkroił kawałeczek serca i podał go orczycy z namaszczeniem. Ta, równie ceremonialnie wsadziła go w usta i przeżuła ze smakiem. Potem szef pożarł wielkie serce herszta ogrów i pozwolił na dobranie się do jego resztek pozostałym orkom. Tej nocy, wszystkie orki w bandzie Czachogniota czuły się jak bogowie wojny. Energetyczny posiłek poprawił im nastroje, a wspomnienia nieudolnej walki zniknęły, gdy brzuchy wypełniła tłusta strawa.
    Jedynie Kowadło zdawał się nie podzielać entuzjazmu towarzyszy. Bardzo chciał ubić tego trolla, nie mógł zdzierżyć, że walka z nim szła mu tak nieporadnie. Miał ochotę komuś przywalić, niestety Kieł, który w takich okolicznościach był zawsze pod ręką, leżał martwy gdzieś tam, nie mogąc się cieszyć dzisiejszym zwycięstwem.
Na horyzoncie pojawiło się słońce, zwiastując kolejny piękny dzień, kolejny dzień pełen wrzasków i szczęku stali, typowy dzień orka.

Ostatnio edytowany przez Raziel (2011-10-30 22:38:46)


Batman, Age of Sigmar, Confrontation, Warzone, Warzone Ressurection, Warmachine, Hordes, Dystopian Wars, Firestorm Armada, HellDorado, Infinity, Battlegroup, Alkemy, LotR(stary), Team Yankee, Flames of War, Mordheim/Warheim, Anima-Tactics, WFB Historical, Afterglow, Wrath of Kings, WH40K(od biedy), WFB(od biedy)

Offline

 

#107 2011-10-31 21:05:34

 Grab

http://i.imgur.com/mmPko.png

Zarejestrowany: 2010-11-01
Posty: 153

Re: Bolterowa kampania

orki oszukują!! i zjadają wielkich dresiarzy!!
veto!!(nie karciane)
dzięki Piotrze za bitwę- jeśli dojdzie do rewanżu-schowam się za trolami


Zły Dres

Offline

 

#108 2011-11-04 23:54:43

 Xyxel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-09-21
Posty: 2191

Re: Bolterowa kampania

Banda Ragnarra znała już najbliższą okolicę miejsca gdzie przycumowała swój drakkar. Należało teraz założyć drugą bazę wypadową, gdzieś dalej w głębi Miasta Przeklętych.
Jeden z mniejszych kwartałów wydawał się idealny, budynki były tam mniej zrujnowane niż w sąsiedztwie. Jak się okazało banda Orków także zamierzała zająć dla siebie kilka ruin.
Rozpoczęła się walka. Wilki jak zwykle trudne do powstrzymania pierwsze pognały w kierunku wroga, dwa z nich przypłaciły to ciężkimi ranami, jeden z nich zdechł.

Po nowym członku swojej bandy, czarnoksiężniku Sindir, Ragnarr nie spodziewał się zbyt wiele. Owszem widział w północnych krainach, co
potrafią robić błogosławieni przez Bogów, ale tam mieli czas i warunki do odprawiania rytuałów. Tutaj, w Mordheim nic nie jest pewne.
Sindir przez sporą część potyczki chował się na uboczu i recytował jakieś inkantacje lecz nic z tego mu nie przyszło. (Policzę się z nim po walce)

Ragnar wraz z będącymi u niego na służbie młokosami (bracia Skeggi i Einarr) walczył z największym z przeciwników, najemnym Ogrem.
Bestia okazała się odporniejsza na ciosy niż Norsemeni mogli przypuszczać i Ragnarrowi było coraz trudniej parować kolejne ciosy olbrzyma.
Wtem wódz Norsemenów poczuł mrowienie na karku. To charakterystyczne poczucie mrozu, jakby spływał na nich głos Bogów Północy.
To Sindir. Udało mu się rzucić potężne zaklęcie, a w jego dłoni pojawił się płonący miecz. Bogowie rzeczywiście go wysłuchali, nie kłamał.
Czarnoksiężnik dopadł Ogra (oczywiście od tyłu, bo ten walczył z trzema Norsemenami naraz) i siekł straszliwie przeciwnika magiczną bronią.
Orki widząc jak pada ich najtwardszy wojownik uciekły z pola bitwy. Ten teren należał do Ragnarra. Arrrrr!


-------------------------------------------------------------------------------------------
Chaos Space Marines, Necrons, Chaos Daemons, Warriors of Chaos, Tomb Kings.

Offline

 

#109 2011-11-05 00:11:15

 Xyxel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-09-21
Posty: 2191

Re: Bolterowa kampania

Rating bandy Norsemenów 154.
Może jakoś uporządkujemy wyniki bitew, żeby było bardziej kampanijnie niż ligowo? ; )
http://img823.imageshack.us/img823/3731/mordheimnorsemen3.jpg


-------------------------------------------------------------------------------------------
Chaos Space Marines, Necrons, Chaos Daemons, Warriors of Chaos, Tomb Kings.

Offline

 

#110 2011-11-05 00:24:08

 Zielarz

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-08-31
Posty: 2372

Re: Bolterowa kampania

No więc ja mam rating 160 i sklepałem wszystkich jak dotąd. Jakieś pytania?
Proponuję, żebyśmy za dobre opowiadania odpalali jakąś kaskę autorom dobrych opowiadanek (znaczy się G.C. jeśli komuś się coś spodoba' to jak nakarmienie i napojenie bajarza, w ten sposób gracze też mogą wspomagać swoje bandy!!!)

Ostatnio edytowany przez Zielarz (2011-11-05 00:27:53)


Never forget that your weapon was made by the lowest bidder.

Offline

 

#111 2011-11-06 18:37:32

 Maciek

http://i.imgur.com/4G36a.png

5139955
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-08-16
Posty: 1593
WWW

Re: Bolterowa kampania

Proszę o podanie ratingów - brakuje mi ratingu Graba i Omadana.


"Świadek jest alkoholikiem i czasem nie wie co się z nim dzieje a czasem wie. Przy czym nie wie, kiedy nie wie a kiedy wie."

Offline

 

#112 2011-11-07 13:56:13

idio

http://i.imgur.com/A7eG5.png

Zarejestrowany: 2010-10-22
Posty: 312

Re: Bolterowa kampania

Jeśli można od piątku powrócić do kampanii, to mój rating wynosi 132.


Mądrość, której szukasz, jest bliżej niż myślisz: w ostatnim tomie "Złotych Myśli Smerfa Ważniaka".

Offline

 

#113 2011-11-07 14:44:42

 Maciek

http://i.imgur.com/4G36a.png

5139955
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-08-16
Posty: 1593
WWW

Re: Bolterowa kampania

Pary na IV turę:
Maciek vs Idio
Grab vs Artois
Raziel vs Xyxel
Zielarz vs Izwor
Omadan vs NPC

Myślę, że z powodu braku wieczoru weteranów w tym tygodniu tą turę też można przedłużyć do następnej niedzieli - co o tym sądzicie?? A nad bonusami za opowiadania pomyślę, bo jest trochę kandydatów z ciekawymi opowiadaniami


"Świadek jest alkoholikiem i czasem nie wie co się z nim dzieje a czasem wie. Przy czym nie wie, kiedy nie wie a kiedy wie."

Offline

 

#114 2011-11-07 15:13:05

Raziel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-08-28
Posty: 1495

Re: Bolterowa kampania

Z powodzeniem można przedłużyć.
Mogę być NPC dla Omadana, przy okazji zrealizujemy naszego mrocznego plana, o czym zaraz poinformuję zainteresowanego.
Jestem przeciwny nagradzaniu piszących opowiadania goldami, dla nich najwspanialszą nagrodą jest to, że ktoś czyta ich pracę z przyjemnością i zaciekawieniem. Można w ramach ciekawostki zrobić ranking najlepszych prac, ale niech to nie ma wpływu na rozgrywkę, bo Ci, którzy nie potrafią "pisać" poczują się pokrzywdzeni.


Batman, Age of Sigmar, Confrontation, Warzone, Warzone Ressurection, Warmachine, Hordes, Dystopian Wars, Firestorm Armada, HellDorado, Infinity, Battlegroup, Alkemy, LotR(stary), Team Yankee, Flames of War, Mordheim/Warheim, Anima-Tactics, WFB Historical, Afterglow, Wrath of Kings, WH40K(od biedy), WFB(od biedy)

Offline

 

#115 2011-11-07 17:28:16

 Xyxel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-09-21
Posty: 2191

Re: Bolterowa kampania

Moje opowiadania są dla rozrywki (głównie mojej własnej) i pisząc je nie liczyłem na żadne nagrody. Liczę raczej na to, że wciągną się dodatkowe osoby do grania.
Razielu skoro tura przedłużona to może w przyszły wieczór weteranów nasza potyczka w Mieście Przeklętych? Po twojej walce z Omadanem?


-------------------------------------------------------------------------------------------
Chaos Space Marines, Necrons, Chaos Daemons, Warriors of Chaos, Tomb Kings.

Offline

 

#116 2011-11-20 14:56:10

Raziel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-08-28
Posty: 1495

Re: Bolterowa kampania

Koledzy!
Małe nieporozumienie wdarło się w zasady naszej ligi, na ostatnim WW wyjaśniliśmy sobie jednak wszystko, więc pozwolę sobie wyjaśnić tu o co chodzi. Zacznę od cytatów z podręcznika:

Podręcznik do Mordheim, strona 93
"... Rol a D6 for each Hero in your warband who survives without going out of action. This represents the warband's efforts to unearth wyrdstone. Do not roll for any Heroes who went out of action during the battle; they are taken back to the warband's encampment to recuperate instead..."

Polskie tłumaczenie podręcznika Mordheim Annau 2002, strona 184
"...Rzuć K6 za każdego bohatera w twojej bandzie, który przeżył i nie został zdjęty z placu boju. Reprezentuje to wysiłek włożony w poszukiwanie wyrdstona. Nie rzucaj za bohaterów, którzy zostali zdjęci z placu boju podczas bitwy; zostali oni zabrani do obozu, by tam leczyć rany..."

Oba cytaty dosłownie i bez żadnych wątpliwości tłumaczą, że bohater zdjęty ze stołu, bez względu na wynik rzutu na injures hart, nie bierze udziału w losowaniu ilości wyrdstonów po bitwie. To samo dotyczy poszukiwania rzadkich przedmiotów. Zasada ta jest tak jasna i klarowna, że nie ma tu mowy o żadnej dyskusji, bo jak ktoś potrafi czytać, to nie może mieć żadnych wątpliwości, dziwi mnie więc trochę, że tak wielu z Was się pomyliło.
Apeluję więc, żeby każdy, kto do tej pory miał inne zdanie co do tej zasady, uwzględnił w swoich rozpiskach pewne zmiany, pionierem w tej kwestii jest Omadan, któremu dziękuję za uczciwość i poważne podejście do sprawy.

Ostatnio edytowany przez Raziel (2011-11-20 14:57:34)


Batman, Age of Sigmar, Confrontation, Warzone, Warzone Ressurection, Warmachine, Hordes, Dystopian Wars, Firestorm Armada, HellDorado, Infinity, Battlegroup, Alkemy, LotR(stary), Team Yankee, Flames of War, Mordheim/Warheim, Anima-Tactics, WFB Historical, Afterglow, Wrath of Kings, WH40K(od biedy), WFB(od biedy)

Offline

 

#117 2011-11-20 17:48:48

 Xyxel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-09-21
Posty: 2191

Re: Bolterowa kampania

Hmm zawsze korzystałem z zapisu na tej stronie po tytule "Exploration procedure" :
"1. Roll 1D6 for each of your Heroes who survived the battle and one extra dice if you won, plus any extra dice allowed by skill or equipment. ..."
i nie było tam zapisu o bohaterach którzy byli "out of action". Po prostu leciałem po punktach 1, 2, 3, 4 z Exploration procedure.
Ale rzeczywiście jest taki zapis jaki przytoczył Raziel w drugim akapicie rozdziału Income.
Z zdobytego expa wynika mi, że po dwóch bitwach łącznie trzech moich bohaterów nie powinno było rzucać na ilość zdobytych Wyrdstonów.
Zdaje się odpowiada to w tabeli poszukiwań szansie znalezienia max. trzech wyrdstonów, więc odpisuję je z mojego skarbca (chlip, chlip).
(dla tabeli exploracji nie miało to znaczenia, bo trafiałem na rzeczy typu studnia albo zwłoki - marne kilka złotych monet, nie było rarytasów)

Nowy rating Bandy Ragnarra : 164


-------------------------------------------------------------------------------------------
Chaos Space Marines, Necrons, Chaos Daemons, Warriors of Chaos, Tomb Kings.

Offline

 

#118 2011-11-20 23:36:21

Raziel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-08-28
Posty: 1495

Re: Bolterowa kampania

Niebo nad Mordheim zasnuły ciężkie, burzowe chmury, zapowiadało się na kilka dni porządnej ulewy. Banda orków Czachogniota składała właśnie obóz, bo w okolicy skończyły się budynki do plądrowania i nie było nikogo do zjedzenia, nadszedł czas na przeprowadzkę. 
    Orki skierowały się na północ, w kierunku starych młynów, gdzie Cicha wypatrzyła ostatnio doskonałe miejsce na dłuższy postój. Tak się złożyło, że idąc do młynów, orki przechodziły nieopodal krypty, przy której ostatnio biły się z bandą ogrów i trolli. Czachogniot ciekaw był, cóż takiego znajdowało się w tej krypcie, że skusiło ogry do walki z pilnującymi jej trollami. Czarny ork postanowił zaglądnąć w to miejsce raz jeszcze i pogonił zielonoskórych do szybszego marszu, wrzeszcząc na nich niemiłosiernie.
Przy wejściu do krypty nie było ani śladu po trollach, zamiast nich, po podwórzu pałętali się zwierzoludzie. Czterech Gorów w towarzystwie minotaura, najwidoczniej szukali czegoś do pożarcia, bo szli smętni i przybici, z głowami opuszczonymi na kosmate piersi. Od czasu do czasu, któryś z nich zaglądnął ciekawie za próg jakiegoś budynku, ale nie zauważywszy niczego ciekawego, wracał z powrotem do towarzyszy warcząc wściekle pod nosem.
    Minotaur stał w miejscu, wsparty obiema rękami na wielkiej, stalowej halabardzie. Zatrzymał się przed wejściem do krypty, patrzył posępnym wzrokiem na jej wejście, strzygąc nerwowo uszami.
Orki zebrały się w grupie niedaleko, by wysłuchać ostatnich wskazówek szefa i ustalić plan działania, zazwyczaj plan polegał na tym, że kto pierwszy dopadnie wroga i rozwali mu głowę, ten lepszy. Tym razem nie było rewolucji, plan był ten sam co zawsze, pojawiła się okazja do bitki, a orki nade wszystko lubią ten sport.
    Banda ruszyła biegiem przez zabłocone, zaśmiecone gruzem uliczki. Jedynie Szczałymniot i Zzum nie gnali na złamanie karku, postanowili ostrzelać wroga gradem bełtów z kusz, a dopiero potem zabrać się za rąbanie. Zzum bez problemu napiął kuszę, założył bełt z nieco przerdzewiałym, stalowym grotem i wycelował. Jednak zupełnie nieoczekiwanie usłyszał, jak któryś z orków przebiegając obok, nabija się z krzywego nosa Zzuma. Zielonoskóry wściekł się na poważnie, rozglądnął się dookoła, szukając cwaniaka, który był na tyle podły i głupi, by obrażać jednego z najlepszych kuszników. Bardzo dużo czasu zajęło Zzumowi ustalenie tożsamości podejrzanego, koniec końców dał sobie spokój i postanowił zapomnieć o całej sprawie.
    Gdy Zzum z głupią miną patrzył na kilku najbliższych orków, pozostali walczyli zaciekle, często o swoje życie. Szczałymniot strzałem z kuszy powalił na ziemię jednego z Gorów, Świzz i Orgona pędzili prawą stroną w kierunku krypty i zwierzoludzi, a Cicha, Gohut i Wara zataczali krąg po lewej stronie. Środkiem pędził Czachogniot, przed nim, wielkimi susami biegł Kowadło, który koniecznie chciał jako pierwszy ściąć czyjąś głowę. Obok truchtał Mog'un, którego zadaniem było chronić plecy szefa.
Gdy Gohut przebiegał koło wnerwionego Zzuma, ten pogroził mu pięścią i powiedział coś nieuprzejmego. Gohut zwolnił, uniósł w górę topór i już miał sieknąć nim Zzuma, gdy nagle dostał cios w twarz, wielką pięścią Czachogniota. Czarny ork spojrzał groźnie na Gohuta i wrzasnął.
-Jak ciem rombnem znowu w ten gupi łep to siem tobie odechce gupot!
Szef pobiegł dalej, a znieważony, obrażony ork stał jak wryty w miejscu i rozmasowywał stłuczony policzek.
    Nieoczekiwanie, na podwórcu pojawili się nowi przeciwnicy. Zgraja rozwrzeszczanych ludzi, odzianych w proste, skórzane ubrania i kompletowane z różnych części zbroje. Uzbrojeni w dzidy, proste topory i pałki, zarośnięci ludzie z północy wpadli między zwierzoludzi od strony młynów, powodując wielkie zamieszanie.
    Świzz biegł razem z Orgoną przez zrujnowany sad, mijając rozwalone resztki po drewnianej altance. Ork wpadł w nieopisany szał, gdy w wąskiej uliczce nieopodal, zobaczył wielkie ogary z północy, przyspieszył więc kroku, zostawiając swą towarzyszkę daleko w tyle. Z uniesionym nad głową toporem wpadł między dwa zwierzaki, potężnym ciosem powalił jednego z nich na ziemię, jednak zwinna bestia uniknęła śmierci. Drugi ogar, nie bacząc na los swojego sojusznika, rzucił się orkowi do gardła, przewracając go na stojący pod altaną drewniany wóz. Topór wypadł z dłoni Świzza, który musiał bronić się gołymi rękami, przed straszliwymi szczękami potwora. Zielonoskóry usiłował chwycić wystające z czaszki przeciwnika rogi, jednak straszliwy ból paraliżował jego ciało. Potwór zaciskał szczęki na gardle swojej ofiary i bezradny ork pewnie wyzionął by ducha udławiony, gdyby nie Orgona, która w końcu nadbiegła z pomocą. Orczyca jednym cięciem topora rozpłatała głowę ogara na dwoje, jednak nie mogła się zająć konającym Świzzem, gdyż oszołomiony wcześniej, drugi ogar wstał na nogi, gotowy do walki.
    Tymczasem, pod samą kryptą rozgrywała się dramatyczna i dzika potyczka, Kowadło razem z Mog'unem dopadli do jednego z Gorów i zwarli się z nim w walce, niestety zatarasowali przejście między budynkami i nikt inny nie mógł się tamtędy przecisnąć. Zwierzoczłek trzasnął Mog'una baranimi rogami w tułów, lekka zbroja zamortyzowała cios, jednak orkowi na chwilę zaparło dech w piersiach. Stwór Chaosu wyprowadził dwa szybkie ciosy, trzymanymi w rękach pałką i toporem, ostrze tego drugiego roztrzaskało tarczę orka, a swoim impetem powaliło go na ziemię. Kowadło wymachiwał na lewo i prawo swoją czopą, jednak nie mógł trafić zwinnej bestii. Musiał się spieszyć, bo od strony krypty szarżował na niego minotaur. Byk jednak sam był w tarapatach, otoczony zgrają ludzi z północy, którzy siekli go niemiłosiernie ze wszystkich stron.
    W wąskie przejście wpadło jeszcze kilku ludzi, walka stała się chaotyczna, a dzikie wrzaski i wycie bólu wypełniły powietrze. Jeden z ogarów przemknął bokiem pragnąc dorwać się do gardła Szczałymniota, ork jednak nie dał się zaskoczyć. Kuszę przewieszoną miał przez ramię, a w rękach dzierżył tasak i zardzewiały rębak. Gdy zwierzę podbiegło w miarę blisko, szykując się do skoku, Szczałymniot uderzył je tasakiem z góry, przyszpilając skomlącego stwora do ziemi. Ork spokojnie wymierzył i rębakiem zdzielił stwora w łeb, pozbawiając go przytomności. Nie było czasu na dobijanie, Szczałymniot ledwie uporał się z wściekłym stworem, a już musiał stawiać czoło zgrai ludzi, pędzących z uniesionymi wysoko toporami.
     Kowadło nie mógł sobie poradzić z mutantem, który zdawał się być szybszy nawet od  myśli czarnego orka, na dodatek do walki włączył się minotaur i kilku ludzi, w zamieszaniu padł Mog'un, a na domiar złego, kilku orków zamiast walczyć zaczęło nawzajem wyzywać się i grozić sobie pięściami. W zamieszanie włączył się też Czachogniot, jednym potężnym cięciem rozpłatał na pół zwierzoluda, z którym Kowadło męczył się już od jakiegoś czasu i zaszarżował na najbliższego, brodatego człowieka. W międzyczasie z dzikim kwikiem minotaur wyzionął ducha, ubity w końcu przez fanatycznie walczących ludzi, jeden z nich walczył magicznym, płomienistym ostrzem, które budziło respekt i niosło zagładę dookoła.
O jego śmiertelnie niebezpiecznych właściwościach przekonał się sam Czachogniot, który walcząc z berserkerami nie zachował ostrożności i dał się magowi podejść z boku. Ork zrobił gwałtowny wykrok do przodu, jednocześnie atakując rozwrzeszczanego, rudobrodego człowieka przed sobą. Czopa minęła o cal głowę wojownika, jednak ten, musiał się cofnąć nieco i wtedy właśnie w Czachogniota uderzyło magiczne ostrze. Ciężka zbroja nie była żadną przeszkodą dla płonącej klingi, mag dźgnął mocno i przekręcił ostrze w brzuchu orka, by spotęgować obrażenia.
    Kowadło patrzył jak jego szef pada bez czucia na glebę, jego wielkie cielsko wydawało się być martwe, ale Kowadło wiedział, że Czachogniot jest twardy i nie takie bitki przeżywał. Czarny ork roztrącił barami walczących, podniósł słaniającego się szefa i odciągnął go na bok. Spojrzał przez przyłbicę swojego hełmu w jego oczy, a gdy nie zobaczył tam ani cienia przytomności, podniósł głowę do góry i wrzasnął do wszystkich orków, żeby uciekali. Szczałymniot pomógł Mog'unowi się pozbierać, a Orgona ze sponiewieranym Świzzem na ramionach pokuśtykała za resztą zielonoskórych, którzy zostawili mordujących się wciąż mutantów i ludzi przy feralnej krypcie.
    Po tym pechowym starciu, jedynie Świzz w pełni wyzdrowiał i doszedł do siebie. Czachogniot i Mog'un kurowali się przez kilka dni, a ich zdrowie już nigdy nie miało wrócić do poprzedniego stanu. Szef ucierpiał jednak nie tylko na ciele, ale i na wojowniczej duszy. Popełnił straszny błąd w czasie walki i wiedział, że jego orki z bandy to widziały. Może orkami to się akurat nie przejmował, jednak czarne orki to co innego, szczególnie Kowadło. Cicha nie była rządna władzy, ona zdawała się uwielbiać to co robiła, zdobywanie informacji i robienie zwiadu, a potem czysta bitka jej wystarczyły. Kowadło natomiast, otwarcie dawał do zrozumienia wszystkim, że jak Czachogniot z jakichkolwiek powodów nie będzie mógł dalej dowodzić, to on z miejsca zajmie tron szefa hordy. Czachogniot był osłabiony i ledwo mógł ustać na nogach, ale zmuszał się do tego bo wiedział, że jak upadnie to będzie musiał stawić czoło swojemu podwładnemu, a Kowadło należał do tych, z którymi Czachogniot obawiał by się walczyć. Na razie nie zanosiło się na kłopoty, jednak  miał się na baczności i coraz częściej bacznie zwracał uwagę na to co się mówi w nowym, orkowym obozie pod młynami.


Batman, Age of Sigmar, Confrontation, Warzone, Warzone Ressurection, Warmachine, Hordes, Dystopian Wars, Firestorm Armada, HellDorado, Infinity, Battlegroup, Alkemy, LotR(stary), Team Yankee, Flames of War, Mordheim/Warheim, Anima-Tactics, WFB Historical, Afterglow, Wrath of Kings, WH40K(od biedy), WFB(od biedy)

Offline

 

#119 2011-11-21 15:38:58

 Maciek

http://i.imgur.com/4G36a.png

5139955
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-08-16
Posty: 1593
WWW

Re: Bolterowa kampania

Pary na V turę:
Omadan vs Zielarz
Idio vs Xyxel
Izwor vs Raziel
Maciek vs Artois
Grab vs NPC


"Świadek jest alkoholikiem i czasem nie wie co się z nim dzieje a czasem wie. Przy czym nie wie, kiedy nie wie a kiedy wie."

Offline

 

#120 2011-11-21 16:02:06

Raziel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-08-28
Posty: 1495

Re: Bolterowa kampania

Mogę z chęcią robić za NPC w tej lidze, jeśli Maćko się zgodzi oczywiście.


Batman, Age of Sigmar, Confrontation, Warzone, Warzone Ressurection, Warmachine, Hordes, Dystopian Wars, Firestorm Armada, HellDorado, Infinity, Battlegroup, Alkemy, LotR(stary), Team Yankee, Flames of War, Mordheim/Warheim, Anima-Tactics, WFB Historical, Afterglow, Wrath of Kings, WH40K(od biedy), WFB(od biedy)

Offline

 

#121 2011-11-21 16:19:50

 Maciek

http://i.imgur.com/4G36a.png

5139955
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-08-16
Posty: 1593
WWW

Re: Bolterowa kampania

Jeżeli jesteś chętny to jak najbardziej przyda się taka osoba


"Świadek jest alkoholikiem i czasem nie wie co się z nim dzieje a czasem wie. Przy czym nie wie, kiedy nie wie a kiedy wie."

Offline

 

#122 2011-11-21 18:03:42

 Grab

http://i.imgur.com/mmPko.png

Zarejestrowany: 2010-11-01
Posty: 153

Re: Bolterowa kampania

ta..i znowu mi zjesz lidera?
proponuję piątek


Zły Dres

Offline

 

#123 2011-11-22 21:54:49

 Xyxel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-09-21
Posty: 2191

Re: Bolterowa kampania

Z większym lub mniejszym szczęściem ale bez bez ciężkich strat banda Ragnarra przemierzała kolejne dzielnice Miasta Przeklętych.
Bitwa z Czarnymi Orkami i dzikimi zwierzołakami wprawdzie bez łupów ale za to Ragnarr powalił w walce wielkiego Minotaura!
Jego zwycięscy wojownicy byli jedynymi, którzy pozostali na placu boju lecz kilku z nich było rannych, należało wrócić do bazy.
Późniejsza potyczka z Skavenami była krótka. Wódz Norsemenów po zdobyciu ciężkiej skrzyni ze skarbem zarządził odwrót
lecz w bitewnej zawierusze nie zauważył, że dno skrzyni było dziurawe. Pewnie Skaveny zagrabiły cokolwiek z niej wypadło. Arrr!

W drodze powrotnej łowcy jak zwykle wygrzebali z różnych zakamarków drobne fragmenty wyrdstona. Ciepłe w dotyku kamienie Bogów.
Mordheim nadal pełne było okruchów z komety, która zniszczyła miasto słabych ludzi z południa...
[rating 173]

Ostatnio edytowany przez Xyxel (2011-11-22 21:56:19)


-------------------------------------------------------------------------------------------
Chaos Space Marines, Necrons, Chaos Daemons, Warriors of Chaos, Tomb Kings.

Offline

 

#124 2011-11-26 21:00:04

Raziel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-08-28
Posty: 1495

Re: Bolterowa kampania

Orki biegły na złamanie karku, przez zagracone podwórze jednej z kamienic. Banda rozdzieliła się na kilka mniejszych grupek, których zadaniem było zagonić ofiarę prosto w objęcia Czachogniota. Czarny ork biegnąc co sił w nogach, wydzierał się na swoich podwładnych.
-Capnomć mi tom kobyłem! Rozwalem łep temu, kto mi tej kobyły nie capnie!
W obliczu takiej groźby, każdy ork starał się jak mógł najlepiej, co jak na razie, ograniczało się do dzikiego sprintu.
    Kilkadziesiąt metrów dalej, przed orkami uciekał konny jeździec, człowiek ubrany był w skórzaną tunikę i bryczesy, na głowie miał ciasno przylegający kapelusz z piórkiem. Przez ramię jeźdźca, przewieszona była niewielka torba na dokumenty. Koń najwyraźniej tracił już siły, jego boki pokrywała piana, a szeroko otwarte nozdrza, z ledwością łapały powietrze. Jeździec mimo to poganiał zwierzę beznamiętnie, kierując się ku ruinom starej wieży magów.
    Orki zacieśniały krąg, ich ofiara wjechała na dziedziniec przed wieżą, rozglądając się dziko w poszukiwaniu schronienia. Człowiekowi dopisało w tym dniu szczęście, bo w ruinach wieży natknął się na Inkwizytora, który wraz z ekipą pomocników przeszukiwał piwnice tropiąc heretyckich agitatorów. Zaalarmowani ludzie szybko przygotowali się do obrony, przy odrobinie farta, orkowie zostali by zaskoczeni i ich atak mógł być mało skuteczny.
     Szczałymniot zatrzymał się gwałtownie, widząc jak jeździec chowa się między ludźmi, wypełniającymi po brzegi ruiny zdewastowanej wieży. Ork zdjął z pleców kuszę i przygotował ją do strzału. Następnie naślinił palec lewej dłoni i wystawił go wysoko nad głową. Po zbadaniu siły i kierunku wiatru, przyłożył kolbę broni do policzka, wziął trzy szybkie wdechy, by po chwili niczym posąg zastygnąć bez tchu. Każdy mięsień zielonoskórego ciała stał się stalowym prętem, ścięgna niczym struny napięły się do granic możliwości. Czas zdawał się na chwilę zatrzymać, gdy małe, czerwone oko Szczałymniota zestrajało się z przyrządami celowniczymi. Ork był gotowy, całym sobą zespolił się z kuszą w jedno, stał się bronią, śmiertelną, skuteczną, niezawodną. W końcu skupienie orka osiągnęło apogeum, jeden z mięśni i jedno ścięgno poruszyły się, na wyraźny rozkaz mózgu pracującego na najwyższych obrotach. Naciśnięty cyngiel spuścił cięciwę, popchnięty przez nią bełt pomknął niczym błyskawica, nieuchronnie zbliżając się do celu, niosąc śmierć i zagładę.
-Chyba trafiłem ha ha!- wrzasnął ork, podnosząc w górę pięść w geście zwycięstwa.
    Banda Czachogniota przyjęła niespodziewaną obecność ludzi z tym większą radością, bowiem więcej ludzi do ubicia, to więcej radochy z ubijania i więcej żarcia po ubijaniu. Gromkie okrzyki radości wypełniły powietrze, zielonoskórzy niczym magnesy byli przyciągani do ścian wieży.
Pierwszy do bitki dorwał się Świzz, szalony ork, jak tylko zobaczył człowieka przestał udawać, że myśli i z wysoko uniesionym nad głową toporem, rzucił się na nieco zdezorientowanego obrońcę wieży. Ork z impetem ciął w bok dwuręcznym toporem, człowiek zasłonił się co prawda pałką, jednak ta nie zmniejszyła impetu orkowej broni i wojownik poleciał do tyłu, uderzając boleśnie plecami o ścianę. Towarzysze poszkodowanego widząc, że ich kompan jest w opałach, rzucili się na pomoc, związując zdziczałego orka w walce. Jeden z nich ominął walczących i zaszarżował, obierając za cel wyłaniającego się z pobliskich ruin kolejnego orka.
    Kowadło wybiegł z zawalonej chaty, zatrzymał się, chcąc ocenić sytuację, jednak od razu musiał uchylić się przed ciosem sękatego cepa bojowego, trzymanego w rękach nawiedzonego fanatyka. Czarny ork zdołał jedynie trzonkiem czopy zdzielić napastnika w twarz, jednak rozbity nos i pęknięte dziąsło, nie zrobiły wrażenia na przyzwyczajonym do bólu biczowniku. Ten nie wiele myśląc, zamachnął się ponownie swoją nieporęczną bronią, celując w głowę wielkiego orka. Kowadło zignorował ten atak, postanowił licząc się z jego konsekwencjami, zagrać ofensywnie i skupić się na własnym ciosie. Przeliczył się jednak, obite stalą drzewce cepa zdzieliło go przez łeb, roztrzaskując przyłbicę hełmu i wbijając ją głęboko w pysk orka. Nieprzytomny zielonoskóry, na zwiotczałych nogach osunął się na ziemię. Na szczęście, uwagę jego oprawcy odwróciła nadbiegająca orczyca, w innym przypadku fanatyk zatłukł by czarnego orka na śmierć.
    Cicha widząc, że Kowadło jest w tarapatach, pobiegła czym prędzej mu na pomoc, było jednak za późno. Szybkim cięciem szabli podcięła fanatykowi ścięgna pod kolanem, a gdy ten wygiął się  do tyłu, wbiła swój topór głęboko w jego pierś. Nie było, czasu na dobijanie człowieka, czy sprawdzanie stanu Kowadła, obok walczył Świzz, którego otoczyło trzech napastników.
    Tymczasem w południowej części dziedzińca, o swoje życie walczył Szczałymniot, który postanowił zaatakować jeźdźca. Człowiek, korzystając z zamieszania, usiłował przebić się przez kordon orków i uciec na wschód. Jednak źle ocenił sytuację i zbyt szybko postanowił opuścić bezpieczne schronienie we wschodniej części wieży.
Szczałymniot dobył broni, zważył rębak i topór w dłoniach, po czym z dzikim wyciem rzucił się na ofiarę, nagle, nie wiadomo skąd, drogę zastąpił mu wielki pies myśliwski, używany przez inkwizytorów do tropienia czarownic i heretyków. Bestia rzuciła się orkowi do gardła, wyrywając z niego krtań i ochłapy zakrwawionego mięsa. Zielonoskóry charcząc przeraźliwie, panicznie usiłował łapać powietrze, jego wypełniające się krwią płuca rozrywał ból. Ork skonał w męczarniach, tarzając się jak opętany po ziemi.
    Czachogniot widząc, że jego wojownicy padają jak muchy, wściekł się nie na żarty, popchnął przed sobą młodego i razem pobiegli w kierunku uciekającego jeźdźca. Wara biegł przed szefem, dziś na nim spoczął zaszczyt robienia za tarczę dla Czachogniota i nie przeszkadzało by mu to wcale, gdyby nie grad kul i strzał padający z okolic wieży. Nieopodal Zzum i Gohut biegli szukając przeciwnika dla siebie. Zzum usłyszał skradającego się za ścianą psa i na czuja postanowił go zaatakować. Wpadł do północnej części wieży, gdzie rzeczywiście przyczaił się pies myśliwski i jeden z fanatyków. Ork kopnął z impetem zwierzaka, na chwilę wyłączając go z walki, po czym rąbnął szablą i toporem z góry na dół, celując w ramiona człowieka. Biczownik nie miał gdzie się odsunąć, spróbował więc ustawić się bokiem do napastnika, by ten miał jak najmniejsze szanse na trafienie. Ostrza orka ugrzęzły w drewnianej boazerii na ścianie, fanatyk wykorzystał to, roztrzaskując cepem głowę zblokowanego Zzuma, która pękła niczym świeży arbuz.
    Świzz, choć był zaledwie parę metrów od miejsca gdzie padł Zzum, wcale nie przejął się śmiercią towarzysza, wręcz przeciwnie, roześmiał się dziko i wykorzystując fakt, że Cicha odciągnęła od niego jednego z napastników, z dzikim wyciem ruszył do walki. Najbliżej niego stał kapłan, który marudził pod nosem jakieś modlitwy i co chwila kreślił jakiś symbol w powietrzu. Ork wykonał zamaszyste cięcie toporem i udało mu się trafić trzonkiem w nogi kapłana, powalając go na ziemię. Kontynuując ruch topora i wykorzystując siłę zamachu, Świzz walnął w kark upadającego człowieka. Na ziemię głowa i ciało kapłana upadły osobno.
    Wara wiedział już że jest w głębokiej dupie trolla, razem z szefem zapędzili się pod samą wieżę, gdzie roiło się od ludzi, elfów i innych małych pokurczów z patelniami i garnkami na plecach. Czachogniot z premedytacją osłaniał się młodym, w pewnym momencie zasłonił się od ciosu cepa bojowego, który przetrącił młodemu kolano, skutecznie eliminując go z walki. Nagle okazało się, że czarny ork stoi sam, między kilkoma wrogami, celującymi do niego z wszelakiej maści broni strzeleckich. Ork zrozumiał, że to koniec dzisiejszej bitki i nim rozbrzmiały w powietrzu wystrzały z pistoletów i łuków, wrzasnął.
-Ludziofie parszyfe, strach was obleciał przed wielkim Czachogniotem! Jak mnie nie szczelicie z tych swoich pukawek, to wam szyskim łby rozwalem po kolei!
Zaraz po tym, ciało orka przeszył grad strzał i kul, a jeden z pocisków pozbawił szefa przytomności. Zielonoskóry padł na plecy niczym kłoda, widząc to, pozostali orkowie stracili animusz, ich wola walki załamała się. Najwyższa rangą na polu bitwy pozostała Cicha, która jeszcze przez jakiś czas walczyła, jednak gdy tylko zyskała przewagę nad przeciwnikiem, wydała rozkaz do odwrotu pozostałym przy życiu.
    Zielonoskórzy osłaniając się wzajemnie, zebrali ciężko rannych i rzucili się do ucieczki. Ludzie odetchnęli z ulgą, jednak nie gonili orków, obawiając się, że tym coś się odwidzi i postanowią mimo wszystko walczyć dalej.
Tego dnia w obozie czarnych orków panowała cisza i spokój, większość z zielonoskórych wylizywała rany. Kowadło zszywał drutem paskudną szramę na pysku, Wara po tym, jak Mog,un nastawił mu zwichnięte kolano, leżał na słomianym materacu i przeklinał pod nosem na czym świat stoi. Czachogniot był nieprzytomny jeszcze przez kilka godzin, jednak jak się obudził, nie odezwał się ani słowem i co najdziwniejsze, nikomu nie rozwalił łba, co nie uszło bacznej uwadze Kowadła, który coraz bardziej powątpiewał w zdolności przywódcze i zdrowy rozum szefa.
W przetrzebionej bandzie czarnych orków szykowały się zmiany, których konsekwencje miały nadejść już niedługo. Kolejny standardowy dzień orka minął, jednak tym razem, nie było co jeść i nie było z czego się cieszyć. Oczywiście pomijamy Świzza, który cały czas rechotał i tłukł się w czoło kawałkiem deski. Ponoć w ten sposób układał swoje myśli.


Batman, Age of Sigmar, Confrontation, Warzone, Warzone Ressurection, Warmachine, Hordes, Dystopian Wars, Firestorm Armada, HellDorado, Infinity, Battlegroup, Alkemy, LotR(stary), Team Yankee, Flames of War, Mordheim/Warheim, Anima-Tactics, WFB Historical, Afterglow, Wrath of Kings, WH40K(od biedy), WFB(od biedy)

Offline

 

#125 2011-11-27 18:58:54

 Maciek

http://i.imgur.com/4G36a.png

5139955
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-08-16
Posty: 1593
WWW

Re: Bolterowa kampania

Przedłużamy turę do niedzieli?? Wszyscy już rozegrali potyczki?? Jeśli tak to poproszę o podesłanie ratingów.


"Świadek jest alkoholikiem i czasem nie wie co się z nim dzieje a czasem wie. Przy czym nie wie, kiedy nie wie a kiedy wie."

Offline

 

#126 2011-11-28 05:55:55

 Maciek

http://i.imgur.com/4G36a.png

5139955
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-08-16
Posty: 1593
WWW

Re: Bolterowa kampania

Pary na VI turę (paruję już po tym kto z kim grał bo po ratingu to już ciężko cokolwiek sensownego wymyślić) :
Omadan vs Idio
Raziel vs Artois
Zielarz vs Xyxel
Grab vs Izwor
Maciek vs Moździerz


"Świadek jest alkoholikiem i czasem nie wie co się z nim dzieje a czasem wie. Przy czym nie wie, kiedy nie wie a kiedy wie."

Offline

 

#127 2011-12-03 01:27:51

 Izwor

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

6827168
Call me!
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-10-12
Posty: 1551

Re: Bolterowa kampania

Niestety ale ostatnia krótka potyczka dodała bandzie Łowców Czarownic zbyt wielkiej pewności siebie.
Zapuścili się w zachodnie obrzeża zrujnowanego miasta w poszukiwaniu pozostawionych przez zniszczonych w ogniu Sigmara heretyków.
Krążyła plotka o niebezpiecznym artefakcie spaczonym magią chaosu.
Abram powziął jasny cel - wytropić i spalić, ewentualnie powiesić kultystę, który go posiada, a przedmiot zniszczyć, by nie dostał się w niepowołane ręce.
Jego podwładni byli tak zajęci przeszukiwaniem ruin, że nadchodząca banda brutalnych ogrów zdołała zaskoczyć rozpierzchniętych wyznawców Sigmara.
Gdy zelota Fill krzyknął na alarm było już zbyt późno.
Wielki topór z ogromną siłą wytrącił go z równowagi poważnie go raniąc.
Przerażeni towarzysze nie widzieli co zrobić.
Zanim ktokolwiek zareagował wynajęty niedawno tropiciel padł martwy na ziemię pod gradem morderczych ostrzy.
Nie było nadziei dla Laurena.
Jego jeszcze nie dawno piękną twarz na szczęście była skryta pod kapturem, jednak widok rozbryzgujących się po okolicznych ruinach wnętrzności wzbudzał obrzydzenie.
W umyśle młodego dowódcy kotłowały się sprzeczne myśli, zastanawiał się, czy atakować przeraźliwe stworzenia, czy też wycofać się.
Wiedział, że ucieczka nie przysporzy mu chwały, czy też nie wzbudzi respektu u jego towarzyszy.
Chciał spróbować swych sił i krzyknął - Strzelać do tego Olbrzyma! Za Sigmara!
Chwilę potem grad kul, bełtów i strzał posypały się w stronę rozjuszonego ogra.
Gdy tylko opadł wzniecony wystrzałami dym z przerażeniem zauważył, że nie zrobiło to na bestii większego wrażenia.
Monstra z jeszcze większą złością zaatakowały ludzi powalając na ziemię kusznika.
Bill widząc, że jego towarzysz poległ rzucił się na oślep w stronę mniejszego ogra.
Instynkt podpowiadał mu, że nie ma szans w starciu, jednak w głębi duszy wiedział, że Sigmar mu pomoże.
Dobył młota, prawą ręką w której dzierżył pochodnię wykonał potężny zamach i stłukł młodego ogra tak, że padł na ziemię niezdolny do walki.
Widząc to potężny ogr zamachnął się toporem i rozciął ubranie zeloty, a potężny cios wytrącił zelotę z równowagi.

Abram zaklął pod nosem widząc padających na ziemię ludzi.
Wiedział jak palić wiedźmy, jak walczyć z heretykami, jak podburzyć przeciwko podejrzanemu lud, raz nawet walczył z pomniejszym demonem.
Niestety nikt go nie nauczył dowodzenia podczas walki z tak wielkimi i przerażającymi istotami jak ogry.
Gdy tylko spotka inną grupę Łowców, będzie musiał zasięgnąć rady bardziej doświadczonego kapitana.

Obróciwszy się na pięcie i wydał rozkaz do odwrotu.
W pośpiechu ruszył w kierunku mniej zniszczonych budowli, by zabarykadować się w środku i przeczekać atak.
Domyślał się, że ogry rozsiądą się w tych ruinach na co najmniej kilka dni i nie będzie miał możliwości wznowienia poszukiwań.
Inkwizytor nie będzie zadowolony, oj nie...

Ostatnio edytowany przez Izwor (2011-12-05 00:11:44)


Wh40k CSM
Infinity CA/Shasvastii/Morats
Warheim-Mordheim Which Hunters/Undead

Z chęcią zagram którymś z powyższych... pisać, dzwonić, ważne by grać!

Offline

 

#128 2011-12-04 10:02:47

idio

http://i.imgur.com/A7eG5.png

Zarejestrowany: 2010-10-22
Posty: 312

Re: Bolterowa kampania

Gdyby ktoś nie wiedział, jak sobie poradzić z wielkim Ogrem Ochroniarzem, odpowiadam: wprawdzie Ratogr może go na chwilę zatrzymać, zatrute ostrza trochę zmiękczyć, ale żeby wykończyć drania, najlepiej z drugiego piętra zrzucić mu na łeb Skavena. Efekt gwarantowany przez firmę Diving Charge & Co.


Mądrość, której szukasz, jest bliżej niż myślisz: w ostatnim tomie "Złotych Myśli Smerfa Ważniaka".

Offline

 

#129 2011-12-04 20:07:10

Raziel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-08-28
Posty: 1495

Re: Bolterowa kampania

Tego dnia, w obozie zielonoskórych między wiatrakami, od samego rana panowała gorąca atmosfera. Czachogniot wstał jako pierwszy i od razu zabrał się za budzenie reszty orków, najczęściej kopniakiem w głowę. Gdy już wszyscy w miarę się ogarnęli i zebrali przy wygasłym ognisku, szef swoim donośnym głosem oznajmił.
- Suchajcie głomby! Rogate ludziofie majom tem sfojom rudere, co to w niej handlujom. Majom tam takie świecidełka, że wszystkie matoły pomykajom tamtendyk i dlatego my nie mamy kogo tu walić po łbach.
    To powiedziawszy, czarny ork popatrzył na zgromadzonych podwładnych, jednym ze swych najsroższych spojrzeń i kontynuował.
- Dlatego ja wam każem, żeby wszystkie chopaki do południa wymyśliły, co poradzić na tom chawirem z błyskotkami.
    Orki nie odezwały się ani słowem, patrzyły na siebie nawzajem, robiąc głupie miny, świadczące o kompletnym braku zrozumienia. Jedynie czarna orczyca, Cicha, bez namysłu chwyciła swój mały tobołek podróżny i ruszyła w kierunku centrum Mordheim. Pozostali zielonoskórzy rozeszli się po obozie, zaczynając prowadzić coraz głośniejsze konwersacje na temat polecenia szefa.
    Kilka godzin później, Czachogniot po raz kolejny zwołał zebranie przy ognisku i kazał im po kolei przedstawiać swoje propozycje, dotyczące problemu doskonale prosperującego sklepu dzikich ludzi. Szalony Świzz wydał z siebie tylko kilka warknięć i burknięć, po czym znacząco zaczął machać nad głową wielkim toporem. Gohut i Orgona zaczęli się ślinić, jąkać i w końcu się pobili, bo wydawało im się, że się wzajemnie przedrzeźniali. Mog'un stwierdził, że jego plan jest dokładnie taki sam jak plan szefa, czym zyskał sobie wielkie uznanie u Czachogniota, który co prawda, nie wyraził jeszcze swojej propozycji. Kowadło po prostu stwierdził, że taki sklep to można roztrzaskań w drzazgi toporami, czym nie wzbudził zbytniego zainteresowania ze strony szefa. Jak zwykle, najciekawszą propozycję miała Cicha.
- Na południe jest zagroda ludzióf, majom tam kobyły, woza ze paloncym prochem i świszczomce sznurki. Trzeba tam pomyknomć, zabrać woza z beczkami, podwieść pod gupiom chatem i bumnomć całe to śmieciowisko.
    Czachogniot był zadowolony, plan bardzo mu się spodobał i już po chwili, mała grupka orków, dowodzona przez Cichą, pomaszerowała w kierunku zagrody Rubenszafta, gdzie miejscowi inżynierowie krasnoludzcy wytwarzali proch strzelniczy.
Wieczorem ekipa czarnej orczycy wróciła do obozu z ciężkim, masywnym powozem, zaprzężonym w dwa konie. Powóz wypełniony był beczułkami z prochem, a do każdej beczki wsadzono długi lont.
    Nazajutrz orki skoro świt, wyruszyły w stronę sklepu rogatych, wcześniej jednak, pojawił się problem, bo nikt nie chciał powozić, choć bardziej prawdopodobne, że nikt tego nie potrafił. Czachogniot zlecił więc powożenie Smirukowi, snotowi, który wraz z kilkoma rówieśnikami, zajmowali się obozem od jakiegoś czasu. Snot bał się wyrazić sprzeciw, a o tym, że nie zna się na powożeniu, wolał po prostu nie wspominać przy orkach.
Tak oto drużyna w niepełnym składzie, bez Wary, który leczył rany po ostatnim starciu, ruszyła wymierzyć sprawiedliwość.
    Orki biegły truchtem, starając się dotrzymać kroku koniom, które na szczęście miały do ciągnięcia bardzo ciężki wóz, dzięki temu, orki nie musiały galopować na złamanie karku. Po jakimś czasie, banda rozdzieliła się na dwie grupy. Cicha, Kowadło i Świzz odbili w lewo, szykując małą dywersję, która miała odciągnąć uwagę ludzi od zaprzęgu. Reszta zielonoskórych otoczyła wóz i w zwartej formacji podążała w kierunku sklepu rogatych, którego zrujnowany nieco dach, majaczył już na tle pochmurnego nieba.
    Wróg jednak nie dał się zaskoczyć, najwyraźniej dochód z handlu w tym miejscu był znaczny, bo cały klan rogatych ludzi w mgnieniu oka stanął w obronie interesu.
Jak tylko orki z wozem weszły na główną ulicę, z pobliskich ruin posypały się strzały. Większość była niecelna, jednak zielonoskórzy niczego bardziej nie cierpią, jak paść ze strzałą w oku, bez możliwości przywalenia komukolwiek w łeb. Banda przyspieszyła kroku, ostrzał stawał się coraz bardziej intensywny, coraz więcej pocisków odbijało się od pancerzy, lub przelatywało niebezpiecznie blisko końskich łbów.
W końcu pokazali się i sami wrogowie, którzy zazwyczaj zajmowali bezpieczne pozycje na dachach zawalonych domostw, gdzie w żaden sposób nie można było sięgnąć ich w bezpośrednim starciu. Niestety, jedyni orkowi strzelcy, którzy przydali by się w takiej sytuacji, zginęli w walce z inkwizytorami i wyglądało na to, że ludzie ulokowani na dachach są nietykalni w tej potyczce.
    Zgodnie z planem, Cicha ze swoim oddziałem usiłowała zajść obrońców z lewej flanki, jednak szef dosyć niefortunnie dobrał jej kompanów, co już na początku walki przyniosło straszliwego pecha. Świzz, który podczas walki z Norsmenami został dotkliwie pogryziony przez psa, teraz usłyszał ujadanie dochodzące z okolic sklepu. Szalony ork wpadł w amok, zaczął się ślinić i z opętańczym wyciem popędził najkrótszą drogą, w kierunku znienawidzonego odgłosu. Cicha usiłowała przywołać go do porządku, jednak na próżno zdzierała sobie gardło. Dzikus wybiegł na mały placyk, na którym rosło jedno z niewielu drzew w Mordheim. Zatrzymał się na chwilę nasłuchując i już miał pobiec dalej, gdy nagle w jego piersi utkwił kawał drewna półtorametrowej długości. Impet rzucił orkiem o ścianę pobliskiego straganu, ten zawalił się pod ciężarem wielkiego Świzza, grzebiąc go pod stosem desek.
- Co to było, na wielkom stopem?! - Krzyknął zdziwiony Kowadło, który zawahał się na chwilę i zwolnił nieco, starając się zlokalizować przeciwnika.
- Majom na dachu wielkom kuszem. - Odkrzyknęła mu zaniepokojona Cicha, która momentalnie zaczęła szukać dla siebie jak najlepszej osłony.
    Tymczasem prawa flanka również wpakowała się w tarapaty. Nieustanny ostrzał doprowadzał orki do szału, konie płoszyły się co chwilę, a mały Smiruk nie dawał sobie rady z ich uspokojeniem, zresztą, on w ogóle z niczym nie dawał sobie rady. Wywijał lejcami dookoła, ciągnąc je w różne strony bez ładu i składu, zdezorientowane konie miotały się to w lewo, to w prawo, nie rozumiejąc poleceń woźnicy. W efekcie, wóz wjechał w zrujnowany chlew, gdzie utknął i większość orków musiała przepychać go przez zagruzowaną, kamienną posadzkę.
    Gohut, jeden z szeregowych orków w bandzie Czachogniota, zauważywszy, że Orgona, której serdecznie nie cierpiał, obija się i nie chce pchać wozu razem z innymi, postanowił wyrazić swoją dezaprobatę i mruknął pod nosem.
- Nie peńć tak, bo ci dyndajomce cycory kły powytroncajom z tej gupiej paszczenki! - Orczyca co prawda usłyszała obelgę, jednak nie była pewna kto ją tak śmiertelnie obraził i stała na środku drogi, przyglądając się tępym wzrokiem wszystkim orkom koło wozu. Gohut wyszczerzył kły w zadowoleniu i wtedy dostał strzał z liścia od szefa, który ryknął na całe gardło.
- Jużem ras ci pało gadał, że jak bendziesz jom w czasie bitki wkuszał, to ja tem tfojom mordem w ziemiem ci wbijem podeszfom!
Gohut zrobił strasznie głupkowatą minę, stanął jak posąg, blokując przejście koniom i reszcie bandy, która utknęła w pechowym chlewie. Dłuższą chwilę zajęło orkom wydostanie się z tej niefortunnej sytuacji, ale w międzyczasie doszło do pierwszych starć.
    Orgona, której honor został uratowany przez samego szefa, postanowiła popisać się i jako pierwsza chciała obciąć głowę jakiemuś człowiekowi, niestety, najbliższym przeciwnikiem okazał się zdziczały pies, który zakradał się do orczycy ostrożnie. Orgona zaszarżowała z dzikim okrzykiem bojowym na ustach, jej rębak i topór świsnęły w powietrzu, jednak zwinna psina z łatwością uniknęła ciosów. Z pomocą zwierzakowi, ruszył jakiś przyczajony za rogiem człowiek, uzbrojony w dwie pałki. Mężczyzna zasypał zielonoskórą gradem ciosów, wojowniczka usiłowała sparować choć kilka trafień, jednak parę z nich przebiło się przez gardę. Orgona straciła czucie w nogach, silne obuchy w głowę sprawiły, że upadła na kolana i przewróciła się na bok nieprzytomna.
    Tymczasem inny pies zaatakował Gohuta, który jako pierwszy wydostał się z zatłoczonego chlewu. Ork zasłonił się przed zaślinionymi szczękami zwierzęcia i odepchnął go od siebie, wtedy z boku nadszedł Czachogniot i bezceremonialnie rozciął czopą psa na dwie połowy. To jednak był dopiero początek, w akompaniamencie świstu strzał, jeden z dzikusów zaszarżował na Kowadło, którego w międzyczasie skutecznie postrzelono w ramię. Czarny ork uchylił się przed ciosami śmierdzącego alkoholem obdartusa, by następnie trzasnąć go trzonkiem czopy prosto w czoło. Oszołomiony człowiek padł na pysk, z jego rąk wypadła broń, co uczyniło go całkowicie bezbronnym. Sytuację wykorzystała Cicha, która zaatakowała zza pleców Kowadła, doskoczyła do podnoszącego się pijaka i szybkim ciosem topora przyszpiliła go do ziemi.
    Od strony wiatraków nadbiegał jeden z rogatych i jego pies, którzy wspólnie powalili wcześniej Orgonę. Pies zaatakował jednego z koni, które ciągnęły wóz, a człowiek natknął się nieoczekiwanie na krzątającego się w pobliżu Mog'una i postanowił go zaszarżować. Ork zasłonił się tarczą i przygotował włócznię na nadbiegającego wroga. Szybkim pchnięciem wytrącił jedną z broni przeciwnika i zaraz potem trzasnął go drzewcem włóczni, w nieosłoniętą niczym głowę. Powalony napastnik nie stanowił już zagrożenia, Mog'un pobiegł więc w stronę sklepu. Przez chwilę wahał się, czy nie wrócić do wozu by pomóc w walce z psem, jednak koń skutecznie poradził sobie z kundlem, roztrzaskując mu głowę celnym kopniakiem.
    Ostrzał z pobliskich dachów nasilał się, strzały padały coraz celniej i orki coraz częściej musiały szukać schronienia, gdyż beztroska szarża na wrogie pozycje była zbyt ryzykowna, lub niewykonalna. Kowadło ramię w ramię z Cichą, przemykając od ściany do ściany, coraz bardziej zbliżali się do placówki handlowej rogatych. Nagle powietrze przeszył wielki, drewniany bełt, który przeleciał przez dziurę w ścianie i z impetem ugodził w kolano Kowadła. Ork zawył z bólu, stal jego pancerza, ochroniła go przed utratą kończyny, jednak zdruzgotane kolano skutecznie wyłączyło go z walki. Kowadło odczołgał się na bok i korzystając z tego, że wrogowie ignorowali go kompletnie, skupiając się na powozie, pokuśtykał kawałek dalej, gdzie schowany między ruinami czekał, na koniec bitwy.
    Tymczasem wóz bardzo wolno, ale zbliżał się do murów sklepu. Jeden z jego obrońców, w desperackim akcie odwagi, chciał zeskoczyć z dachu, na którym siedział i strącić snota, trzymającego lejce. Nieszczęśnik źle wycelował i upadł głową na kamienny bruk, jego kark pękł jak gałązka, a zwiotczałe ciało potoczyło się bezwładnie w dół ulicy.
Mimo ciężkich strat, orki parły nieustępliwie do przodu, jednak ich szczęście się skończyło wraz ze strzałem najemnego, elfiego łucznika, który celną strzałą przebił się przez pancerz Czachogniota.
Czarny ork chwycił się za przebite ramię, grot utkwił między płytami zbroi, powodując niesamowity ból i groźne krwawienie. Czachogniot rozumiał, że umrze zanim dojdzie do sklepu, kręciło mu się w głowie, a przed oczyma widział całe konstelacje gwiazd. Cofnął się więc do tyłu i ukryty za ścianą chlewu, szybko zaczął ściągać z siebie napierśnik, żeby czym prędzej zatamować krwawienie. Dla szefa to był koniec walki.
    Cicha w końcu dobiegła do ściany placówki handlowej, usłyszała przez otwarte drzwi, krzątających się w środku ludzi i nie zważając na niebezpieczeństwo, wpadła tam z głośnym rykiem. Za cel obrała jednego z obdartusów, jednak drogę zaszedł jej jakiś wyposażony we włócznię maruder. Nie przygotowana na to orczyca, została dźgnięta w obojczyk, między blachy pancerza. Okrutny ból rozdarł ciało zielonoskórej, która zatoczyła się do tyłu i upadła. Widzący to Mog'un, postanowił, że skoro już tylko on i Gohut pozostali na polu walki sprawni, czas najwyższy opuścić to miejsce i ratować własną skórę. Wspólnie z Gohutem, podbiegli do Cichej i chwycili ją za ramiona, odciągając w bezpieczne miejsce w załomie ścian. Snot już dawno uciekł z powozu, zostawiając zdezorientowane konie samym sobie. Reszta orków pobita i upokorzona, udała się w kierunku obozu, gdzie czekało na nich kilka dni wylizywania ran.
Tak oto, misterny plan spalił na panewce, a niezagrożony biznes dzikusów, nadal zabierał orkom klientów do bicia.

PS. Przegrywanie routem jest irytujące i psuje mi zabawę, orki powinny mieć z bazy przerzut nieudanego routa

Ostatnio edytowany przez Raziel (2011-12-10 12:00:44)


Batman, Age of Sigmar, Confrontation, Warzone, Warzone Ressurection, Warmachine, Hordes, Dystopian Wars, Firestorm Armada, HellDorado, Infinity, Battlegroup, Alkemy, LotR(stary), Team Yankee, Flames of War, Mordheim/Warheim, Anima-Tactics, WFB Historical, Afterglow, Wrath of Kings, WH40K(od biedy), WFB(od biedy)

Offline

 

#130 2011-12-06 06:07:55

 Maciek

http://i.imgur.com/4G36a.png

5139955
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-08-16
Posty: 1593
WWW

Re: Bolterowa kampania

Pary na VII turę:
Omadan vs. Raziel
Maciek vs. Izwor
Artois vs. Moździerz
Xyxel vs. Grab
Zielarz vs. Idio


"Świadek jest alkoholikiem i czasem nie wie co się z nim dzieje a czasem wie. Przy czym nie wie, kiedy nie wie a kiedy wie."

Offline

 

#131 2011-12-10 04:17:58

Mozdzierz

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2011-02-27
Posty: 1094

Re: Bolterowa kampania

Po zwycięstwie umarlaków, będącym konsekwencją natrętności śmierdzących zombie zgnilców oraz wręcz popisowych umiejętności walki małej, ale wrednej i mściwej wampirzycy Elsabeth, moja warbanda osiągnęła rating równy 134.


JF 100%

Offline

 

#132 2011-12-10 21:03:45

Raziel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-08-28
Posty: 1495

Re: Bolterowa kampania

Ten dzień zaczął się bardzo pechowo dla Czachogniota, na początek patrol snotów z bazy głównej doniósł, że wybuchł tam bunt i władzę przejął Zaggaro, odwieczny rywal Czachogniota. Na domiar złego, nowy herszt ogłosił, że dopóki żyje, będzie ścigał Czachogniota i jego bandę, by zetrzeć ich z powierzchni ziemi.
    Szef wpadł zatem w szał, wszystkie orki pochowały się po kontach, w obawie przed stratą głowy lub jakiejś kończyny, nieszczęsne snoty zostały rozerwane na strzępy i pożarte. Jedynym, który spokojnie i bez lęku się temu przyglądał, był Kowadło. Czarny ork stał na środku obozu, ręce trzymając splecione na piersi, błądził wzrokiem za szefem, a w jego oczach widać było narastającą pogardę i nieufność.
    Czachogniot wydał w końcu rozkaz wymarszu, postanowił, że jeśli napatoczy się na jakąś emocjonującą bitkę, to zmyje z siebie hańbę i polepszy mu się samopoczucie. Nadal był rozgoryczony i wściekły, a jego polecenia niespójne i pozbawione jakiejkolwiek, nawet orczej logiki. W obozie pozostał Wara i Kowadło, ten pierwszy jeszcze nie wydobrzał po jednej z bitew, a Kowadło, choć już w pełni sił, skłamał, że noga go boli.
Reszta orków ruszyła w miasto bez przekonania, szukając jakiejś zadymy. Czachogniot pędził przed sobą Gohuta i Orgonę, co chwila wydzierając się na nich bez przyczyny. Cicha z Mog'unem szli w niewielkiej odległości od szefa, żywo dyskutując na temat zaistniałej sytuacji.
    Nagle przed bandą czarnych orków wybuchł jakiś harmider, gdzieś z przodu dało się słyszeć odgłosy walki i dzikie porykiwania... orków.
- Jakieś chopaki tu som! - Wrzasnął Czachogniot, przyspieszając kroku, reszta drużyny czując w powietrzu szykującą się bitkę, również z większą energią parła do przodu. Obcy orkowie także zauważyli nieznajomych, słychać było brzęk wyciąganej broni i krótkie polecenia wydawane przez  jakiegoś przywódcę.
Pierwszą ofiarą starcia był Gohut, oberwał strzałą w udo, co skutecznie wyeliminowało go z zabawy. Po tym, wszystko potoczyło się tak gwałtownie, że niektórzy z orków, długo jeszcze nie mogli zrozumieć co się wtedy stało. Orgona przyjęła atak jakiegoś zdziczałego zielonoskórego, skutecznie osłoniła się przed ciosami jego pałek, jednak samej nie udało jej się go nawet drasnąć. W okolicy pojawił się herszt obcych, wysoki, barczysty ork z wielką wysuniętą szczęką. Tego od razu zaszarżował Czachogniot, chcąc pokazać wszystkim, jakim to jest twardzielem.
    Obcy warknął przeciągle, szykując się na szarżę Czachogniota, w jego ślepiach widać było rządzę krwi i determinację. Zwinnie uchylił się przed ciosem czopy Czachogniota i wyprowadził dwa swoje ataki, które na szczęście dla czarnego orka, nie przebiły się przez ciężki pancerz.
Orgona w tym czasie walczyła o życie, dzikus bombardował ja gradem ciosów, a jego maczugi coraz częściej kruszyły jej słabnącą obronę. Orczyca, w pewnym momencie uchyliła się i zrobiła wykrok do tyłu, chcąc pociągnąć wroga między ściany zrujnowanego budynku, gdzie liczyła na większą osłonę. Jej przeciwnik zachował się jednak nieprzewidywanie, rzucił się do przodu i przewrócił wojowniczkę na ziemię. Orgona upuściła rębak, usiłując bronić się toporem, jednak ten, kompletnie się do tego nie nadawał i już po chwili został wytrącony z dłoni oszołomionej dziewczyny. Dzikus przygniótł kolanami łokcie Orgony do ziemi i wyjąc coraz głośniej, okładał ją maczugami po głowie. Ciało orczycy zwiotczało po chwili, życie uciekło z niego na dobre, jednak dzikus nadal zadawał ciosy, zamieniając truchło w krwawą miazgę.
    Mog'un w tym czasie osłaniał Cichą, walczącą zaciekle z przygarbionym orkiem przeciwnej bandy, który wybiegł spomiędzy ruin i z wysoko uniesioną bronią zaatakował młodego. Mog'un trzymał go na dystans za pomocą włóczni, a Cicha powoli zachodziła go od boku. W końcu zaatakowała, jej topór i rębak przecięły powietrze, wróg się uchylił jednak zabrakło mu czasu na zadanie własnego ciosu, co orczyca wykorzystała niezwłocznie, wbijając pancerne kolano w jego bok. Obcy ork sapnął, cios pozbawił go tchu, a Cicha kontynuowała. Zamaszystym cięciem rębaka rozpruła rękę wroga, zmuszając go do upuszczenia broni, następnie płazem topora zdzieliła go w czaszkę, pozbawiając przytomności.
    Wtedy w pobliżu pojawił się ogr, Mog'un ostrzegł Cichą i przygotował się do przyjęcia szarży potwora. Młody był przerażony, nie cierpiał ogrów i bał się ich jak ryba ognia. Ogr głośno tupiąc podbiegł do zielonoskórego, nadziewając się na jego włócznię. Niestety, gruba skóra stwora wytrzymała uderzenie, ostrze prześlizgnęło się po tłustym brzuszysku niegroźnie. Cicha nie zwlekając ani chwili, zaatakowała nowego wroga. Widok spasionego ogra nie robił na niej wrażenia, tym niemniej, szczególną uwagę zwróciła na to, by nie zapominać o obronie w walce z tym stworem.
    Cięła metodycznie usiłując przebić osłonę ogra, jednocześnie uskakują to na lewo, to na prawo i unikając jego zabójczych ciosów pałki i miecza. Niestety, jej ciosy choć szybkie i silne, nie odnosiły skutku. Zwinny i gruboskórny ogr, doskonale sobie radził w walce, do tego miał niespożyte siły i nie męczył się tak jak jego przeciwnicy. Nagle zmienił taktykę, opuścił niżej pałkę i dla odmiany wykonał dwa szybkie pchnięcia mieczem. Cicha dała się zaskoczyć, jeden z ciosów przebił się przez płyty jej pancerza. Ostrze miecza ugodziło w biodro orczycy, powalając ją na ziemię.
Mog'un widząc to, opuścił tarczę nieświadomie, co waleczny ogr postanowił szybko wykorzystać. Mog'un oberwał kilka silnych ciosów z różnych stron, wrogów nagle zrobiło się więcej wokół niego, nie myśląc więc już nawet o walce, chwycił Cichą pod ramię i korzystając z zamieszania uciekł  w kierunku młynów.
    Na placu boju pozostał tylko półprzytomny Gohut i Czachogniot, który walczył zajadle z hersztem obcych. Szef wywijał czopą z wielką siłą i wprawą, jednak jego przeciwnik, uzbrojony w dwie bronie, skutecznie unikał lub parował ciosy czarnego orka. Sam nie był w stanie przebić się przez jego pancerz, ale już po chwili nie musiał się tym martwić. Dzikus, który skończył pastwić się nad ciałem Orgony, wskoczył na plecy Czachogniota i ciosem pałki strącił jego hełm z głowy. Oszołomiony Czachogniot zatoczył się do przodu, prosto pod topór herszta obcych. Ostrze przebiło się przez czarny pancerz i werżnęło głęboko w obojczyk kolosa.
    Nagle, między walczących wpadł ciężko ranny Gohut, chwycił szefa za kołnierz zbroi i pociągnął. Ork nie pamiętał w jaki sposób, udało mu się ujść z życiem z tej sytuacji i jakim cudem wyciągnął z niej swojego półżywego szefa. Koniec końców, po jakimś czasie Mog'un, ciężko ranna Cicha i Gohut z nieprzytomnym Czachogniotem spotkali się w drodze do obozu pod wiatrakami.
    Niestety, w obozie czekało ich niemiłe przyjęcie. Na powitanie wyszedł im sam Kowadło, który włożył swoją czarną zbroję, a w rękach ściskał potężną czopę. Czarny ork spojrzał pogardliwie na zwiotczałego Czachogniota i rozkazał Gohutowi rzucić jego ciało na ziemię. Gohut nie protestował, sam ledwo żył, krwawiąca rana w udzie dawała się we znaki. Mog'un i Cicha bez słowa zniknęli w swoich norach, gdzie próbowali opatrzyć swoje ciężkie rany.
    Kowadło chwycił stojący nieopodal ogniska kocioł z brudną wodą i chlusnął jego zawartość na szefa. Czachogniot ocknął się, był w szoku. Otworzył szeroko oczy i wpatrywał się tempo w popołudniowe niebo. Z odrętwienia wybudził go niski głos Kowadła.
- Podnieś sfojom gembem tak, cobym ciem w oczy móg zaglondnomć kundlu! - Czachogniot bardzo powoli, podniósł się i usiadł, następnie wspierając się na kolanie, uniósł swoje zmaltretowane ciało i stanął wyprostowany najbardziej jak mógł. Kowadło patrzył na to z pogardą i ironicznie się uśmiechał, kontynuując przemówienie.
- Gdzie twoja czopa, chcesz pofiedzieć, sze swojom błyszczomcom czachogniotem zgubiłeś?
Szef rozglądnął się dookoła, nigdzie nie zobaczył swojej broni, więc znowu skrzyżował wzrok ze wzrokiem Kowadła, oczekując na to co nieuniknione.
- Zapmniałeś jenzora w pysku, szefie, a mosze nie chcesz gadać z takim byle chopakiem jak ja? Jesteś jusz udupiony, nie bendziesz wiencej szefem, teraz ja, Kowadło bendem szefem, a tobie pozwolem zdechnomć w honorowej walce. - To mówiąc, Kowadło upuścił czopę i zacisnął pancerne pięści, podchodząc wolno do chwiejącego się szefa. Czchogniot usiłował coś powiedzieć, ale zamiast słów, z jego ust trysnęła krew.
    Kowadło zaatakował, trzy jego silne ciosy wylądowały na twarzy Czachogniota, który poleciał do tyłu, jednak nie upadł, stanął w szerszym rozkroku i czekał. Kowadło podszedł, a wtedy szef zerwał się do kontr ataku i rzucił się do przodu. Niestety, ból odebrał mu zwinność i siłę, Kowadło przewidział co zrobi przeciwnik i kopnął go z daleka prosto w pochylone czoło. Nie czekając aż Czachogniot upadnie, Kowadło podbiegł i zadał kilka ciosów w szczękę szefa. Ten nie miał już sił by ustać na nogach. Impet ciosów powalił go na ziemię i odebrał przytomność, a upływające resztki krwi, zabrały ze sobą resztkę życia czarnego orka. Kowadło stanął pancernym butem na gardle Czachogniota, zdusił je jednocześnie unosząc obie ręce do góry. Ork zawył jak tryumfujący minotaur, pozostali patrzyli na niego ze swoich legowisk, ich szef właśnie się zmienił, co oznaczało, że od następnego dnia, w obozie zapanuje nowy porządek.


Batman, Age of Sigmar, Confrontation, Warzone, Warzone Ressurection, Warmachine, Hordes, Dystopian Wars, Firestorm Armada, HellDorado, Infinity, Battlegroup, Alkemy, LotR(stary), Team Yankee, Flames of War, Mordheim/Warheim, Anima-Tactics, WFB Historical, Afterglow, Wrath of Kings, WH40K(od biedy), WFB(od biedy)

Offline

 

#133 2011-12-13 14:29:14

 Maciek

http://i.imgur.com/4G36a.png

5139955
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-08-16
Posty: 1593
WWW

Re: Bolterowa kampania

Pary na VIII turę:
Idio vs Raziel
Artois vs Zielarz
Omadan vs Moździerz
Grab vs Izwor
Xyxel vs Maciek

I od razu zapowiadam, że ta tura kończy się w piątek 23.12 (przedłużona o tydzień). Jedna para już się powtarza ale z pewnych niezależnych ode mnie czynników musi tak być.


"Świadek jest alkoholikiem i czasem nie wie co się z nim dzieje a czasem wie. Przy czym nie wie, kiedy nie wie a kiedy wie."

Offline

 

#134 2011-12-13 15:35:32

 Grab

http://i.imgur.com/mmPko.png

Zarejestrowany: 2010-11-01
Posty: 153

Re: Bolterowa kampania

nie kumam : mam rewanż za VI turę?


Zły Dres

Offline

 

#135 2011-12-19 11:23:30

idio

http://i.imgur.com/A7eG5.png

Zarejestrowany: 2010-10-22
Posty: 312

Re: Bolterowa kampania

Skaveny pobiegały, pobiegały i naszabrowały się niezmiernie. Złota, Wyrdstonów, czego tylko się da. Ponieważ to męczące zajęcie, niestety dadzą sobie spokój i odsapną niecą, a tymczasem...

na krótkich nóżkach nadciąga piątka nieustraszonych poszukiwaczy!

http://a1.sphotos.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/401899_343444655670240_100000141255650_1606456_27254693_n.jpg


Mądrość, której szukasz, jest bliżej niż myślisz: w ostatnim tomie "Złotych Myśli Smerfa Ważniaka".

Offline

 

#136 2011-12-19 14:03:51

 Xyxel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-09-21
Posty: 2191

Re: Bolterowa kampania

Jak to, jak to? Nowa banda?
Myślałem, że gramy każdy-z-każdym i podsumowujemy wyniki kampanii/ligi. Mi zostało zdaje się trzech przeciwników i akurat będzie koniec roku.

PS. Krasnoludka po lewej jakaś bardzo nieletnia musi być, bo nie ma nawet kłaczka włosów na brodzie.


-------------------------------------------------------------------------------------------
Chaos Space Marines, Necrons, Chaos Daemons, Warriors of Chaos, Tomb Kings.

Offline

 

#137 2011-12-19 14:05:43

 cavalierdejeux

Riddle me this...           Riddle me that

Skąd: Breslau-am-Oder
Zarejestrowany: 2010-08-18
Posty: 10089

Re: Bolterowa kampania

Grab napisał:

nie kumam : mam rewanż za VI turę?

Xyxel napisał:

Myślałem, że gramy każdy-z-każdym i podsumowujemy wyniki kampanii/ligi.

Jak widać nie... a Maciek nie komentuje.


Boreliusz, I've a feeling we're not in Özz anymore.
Battlefleet Gothic (Imperial Navy) ● WH40k (Gwardia Imperialna) ● Necromunda (Ratskin/Cawdor/Spyrer)
Infinity (Ariadna) ● Konfrontacja / Hell Dorado / Alkemy / AT-43 (wszystko)

2016... "Changes never changes."/"Changes never been so much fun."

Offline

 

#138 2011-12-19 14:44:04

Artois

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-10-01
Posty: 1438

Re: Bolterowa kampania

został mi tylko Marcin i Tomek do grania, jak zagramy te dwie bitwy to proponuję zakończyć kampanię i zrobić małą przerwę w celu ogarnięcia zasad do Warheim,  system jest o wiele bardziej dopracowany, ciekawy i wniesie świeży podmuch wiatru w nasze kampanijne granie

Offline

 

#139 2011-12-19 14:54:36

 Maciek

http://i.imgur.com/4G36a.png

5139955
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-08-16
Posty: 1593
WWW

Re: Bolterowa kampania

Z woli niektórych członków nie paruję ich ze sobą dla tego tak wychodzi. A do końca roku teoretycznie każdy z każdym zagra i zaczynamy drugą rundkę po wszystkich i po niej kończymy kampanię. Chyba, że nie chcecie dalej grać to wtedy zakończymy po następnej turze.


"Świadek jest alkoholikiem i czasem nie wie co się z nim dzieje a czasem wie. Przy czym nie wie, kiedy nie wie a kiedy wie."

Offline

 

#140 2011-12-19 15:33:38

Artois

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-10-01
Posty: 1438

Re: Bolterowa kampania

Maciek napisał:

Z woli niektórych członków nie paruję ich ze sobą dla tego tak wychodzi

ciekawe gdyż nasuwa pewne wnioski ale zarazem absurdalne ze względu na to że wolisz powielać paringi z uwagi na fakt iż są np. jakieś wewnętrzne animozje między graczami. Osoby które powiedziały Ci że nie chcą z kimś grać "bo jak go nie lubię" albo "bo on ma za silną bandę i gra będzie bez sensu" czy "bo z nim już grałem 100 razy" lub też z innych błahych powodów powinny zostać wy...walone z kampanii za brak podejścia fair play i zachowanie na poziomie przedszkola. Może na następny raz zrób listę, kto z kim chce grać i w jakiej kolejności zamiast iluzji losowego/rankingowego dobierania par. Doceniam szczerość, ale zdecydowanie nie pochwalam takiego zachowania Maćku, przykro mi

Ostatnio edytowany przez Artois (2011-12-19 16:00:34)

Offline

 

#141 2011-12-19 16:34:50

Raziel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-08-28
Posty: 1495

Re: Bolterowa kampania

Coby oszczędzić Maćkowi trudnych odpowiedzi w bardzo prostym temacie, wyjaśnię.
Drogi Artois, mam trzydzieści trzy lata i dosyć dorosłe, poparte doświadczeniem, podejście do życia. Mimo to, jestem właśnie jednym z tych, który dopuścił się tego, co tak srogo ganisz w swojej wypowiedzi. Tak, zachowałem się jak przedszkolak i poprosiłem Maćka, żeby nie parował mnie z konkretną osobą. Moje motywy są uzasadnione, choć mogą się wydawać "błahe", ale nasza liga to nie turniej, gdzie nie mam wpływu na to z kim gram.

Jeśli ktoś domaga się ode mnie wyjaśnień w tej sprawie, to zapraszam na PW.

Ps. Proponuję po jakimś czasie usunąć mój i Artoisa post


Batman, Age of Sigmar, Confrontation, Warzone, Warzone Ressurection, Warmachine, Hordes, Dystopian Wars, Firestorm Armada, HellDorado, Infinity, Battlegroup, Alkemy, LotR(stary), Team Yankee, Flames of War, Mordheim/Warheim, Anima-Tactics, WFB Historical, Afterglow, Wrath of Kings, WH40K(od biedy), WFB(od biedy)

Offline

 

#142 2011-12-19 18:01:11

 Grab

http://i.imgur.com/mmPko.png

Zarejestrowany: 2010-11-01
Posty: 153

Re: Bolterowa kampania

dobra chłopaki
zrobiła się piaskownica
z mojej strony dzięki za grę(wycofuję się)
p.s. zawsze chętny na multi mordheim na WW
p.s.2 Razielu - nikt Ci wieku nie wypominał(też jestem starszym panem )

Ostatnio edytowany przez Grab (2011-12-19 18:03:06)


Zły Dres

Offline

 

#143 2011-12-19 19:54:22

Mozdzierz

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2011-02-27
Posty: 1094

Re: Bolterowa kampania

Dżizas, niepotrzebnie zadymę robicie. Gramy sobie towarzysko w figurki, nie jest to żaden turniejowy system. Jak dla mnie to wyniki ligi mogłyby się zgubić a nadal cieszyłbym się, że tak fajnie się dotychczas grało. Dopóki to jeszcze ma sens i nie gra się po 5-6 razy z tą samą osobą w jednym "okresie" gry, to co za różnica, czy zagra się raz czy dwa z tym czy tamtym, albo czy punkty będą lepiej czy gorzej nabite. Chodzi głównie o samą zabawę z gry, "Take a chill pill" proponuję i bawmy się dalej.


JF 100%

Offline

 

#144 2011-12-19 20:24:00

 Grab

http://i.imgur.com/mmPko.png

Zarejestrowany: 2010-11-01
Posty: 153

Re: Bolterowa kampania

dla mnie krótka piłka(kiepski bramkarz):pisząc się na udział brałem pod uwagę możliwość gry z każdym(bez względu na animozje) i jak do tej pory bawiłem się dobrze
osobiście nie mam nic przeciw Izworowi- sympatyczny chłopak, tylko miałem chrapkę na "ostatnie" paringi(Omadan,Idio,Moździerz) a tu niespodzianka
jeszcze jakieś dodatkowe kwasy wyskakują...sory, ale nie moja piaskownica
WSZYSTKICH zapraszam na grę pojedyńczą i multi na WW


Zły Dres

Offline

 

#145 2011-12-19 23:31:18

 Maciek

http://i.imgur.com/4G36a.png

5139955
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-08-16
Posty: 1593
WWW

Re: Bolterowa kampania

Starałem się zrobić kampanię/ligę w której ludzie będą grali for fun, bez spiny - widzę jednak, że wśród naszych graczy jest to niemożliwe. Jednemu nie pasują home rulesy, drugiemu gracze, trzeciemu parowania - proszę bardzo spróbujcie poprowadzić cokolwiek bardziej zorganizowanego i dogódźcie wszystkim - POWODZENIA .

W związku z tym mam pytanie - czy jest ktoś chętny do przejęcia prowadzenia (hmm... losowania/wybierania par) kampanii?? Mam teraz zdecydowanie ważniejsze rzeczy do roboty niż słuchanie kłótni i problemów - pauzujemy kampanię do połowy lutego jak będę miał więcej czasu??, ktoś przejmuje ode mnie rolę prowadzącego??, czy kończymy zupełnie i ktoś organizuje Warheima??


"Świadek jest alkoholikiem i czasem nie wie co się z nim dzieje a czasem wie. Przy czym nie wie, kiedy nie wie a kiedy wie."

Offline

 

#146 2011-12-19 23:35:38

idio

http://i.imgur.com/A7eG5.png

Zarejestrowany: 2010-10-22
Posty: 312

Re: Bolterowa kampania

Dojrzałość dojrzałością a paringi to ja bym i tak olał

Moja propozycja jest taka, żeby po skończeniu kampanii nie robić znowu ligi czy jakkolwiek się to nazywa, tylko takie otwarte, nieustające granie w Mordheim. Jak ktoś będzie chciał rozwijać bandę grając raz na miesiąc, niech sobie zagra. Można prowadzić jedną, dwie albo siedem band, jeśli komuś zależy. Przychodzisz na WW i grasz z kim możesz, a nie przydziałem z listy Balans w tej grze i tak się chwieje po kilku bitwach, a niektóre bandy są po 8 turach niewiele mocniejsze niż na początku. Ważne żeby mieć rozpę i rating

Co do Warheim... Jeśli się zbierze dużo chętnych, to może się skuszę, ale póki co, wcale mi się ta gra nie podoba. Wolę grywać w WFB i Mordheim, a nie połączenie tych gier. Nie przemawiają do mnie rydwany i machiny oblężnicze w piętnastoosobowych bandach. Rozumiem, że czasem jakieś duże zwierzę (Koń albo Ogr:P ) przyłączy się do gangu, ale Rydwan? Zasady jak zasady. Bandy mi się nie podobają.

EDIT:

Po poście Maćka stwierdzam - przejdźmy od razu do luźnego grania bez stałych paringów.

Ostatnio edytowany przez idio (2011-12-19 23:38:08)


Mądrość, której szukasz, jest bliżej niż myślisz: w ostatnim tomie "Złotych Myśli Smerfa Ważniaka".

Offline

 

#147 2011-12-20 01:20:46

Raziel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-08-28
Posty: 1495

Re: Bolterowa kampania

Nie o mój wiek chodzi, tylko o odparcie niecelnych zarzutów. Maciek z nikim niczego za niczyimi plecami nie ustawiał, to jest jakiś absurd. Dałem mu do zrozumienia, że w konkretnym przypadku dwie osoby stracą turę, bo ja nie mam zamiaru tracić czasu z niektórymi ludźmi. Powtarzam, to liga, a nie turniej i jak do niej przystępowałem, nie było żadnych problemów.
Artois - Na PW odpowiedziałem.
Grab - Animozje, to mają Orcy, a ich konsekwencje to tylko wynik rzutu kośćmi i sekwencja z tabelki. Nas natomiast uziemia rzeczywistość, a ta bywa nieustępliwa. Nie mam zamiaru robić czegokolwiek z kimś, kto reprezentuje sobą wszystko czego nie cierpię. No bez jaj, do kina też zawsze zabierać mam ze sobą sąsiada, który co dzień leje mi na drzwi i przebija opony w aucie? 
Idio - Mówisz o pogrywaniu w Mordheim bez kampanijnej spójności i ciągłości, to się znudzi ludziom po pierwszej kolejce.
Maciek - Nie poddawaj się tak łatwo, wiem, że nie masz tyle czasu ile chciał byś poświęcić tej lidze, ale jakoś toczy się prawie sama i zdecydowanej większości się podoba. Przy takich akcjach, gdzie uczestników jest więcej niż jeden, zawsze są jakieś spięcia, nie unikniesz tego. Prowadzenie dobrze Ci idzie, z twojej strony problemów nie było i myślę, że wszyscy się z tym zgodzą, a o przejmowaniu buławy zapomnij   Niewielu jest chętnych na prowadzenie czegokolwiek, bo wiadomo, że to trudne, odpowiedzialne i czasochłonne.
Grajmy dalej, tak jak zaplanowałeś, czyli jeszcze jedna kolejka, a potem zobaczymy.


Batman, Age of Sigmar, Confrontation, Warzone, Warzone Ressurection, Warmachine, Hordes, Dystopian Wars, Firestorm Armada, HellDorado, Infinity, Battlegroup, Alkemy, LotR(stary), Team Yankee, Flames of War, Mordheim/Warheim, Anima-Tactics, WFB Historical, Afterglow, Wrath of Kings, WH40K(od biedy), WFB(od biedy)

Offline

 

#148 2011-12-20 05:36:47

 Maciek

http://i.imgur.com/4G36a.png

5139955
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-08-16
Posty: 1593
WWW

Re: Bolterowa kampania

Raziel napisał:

Maciek - Nie poddawaj się tak łatwo, wiem, że nie masz tyle czasu ile chciał byś poświęcić tej lidze, ale jakoś toczy się prawie sama i zdecydowanej większości się podoba. Przy takich akcjach, gdzie uczestników jest więcej niż jeden, zawsze są jakieś spięcia, nie unikniesz tego. Prowadzenie dobrze Ci idzie, z twojej strony problemów nie było i myślę, że wszyscy się z tym zgodzą, a o przejmowaniu buławy zapomnij   Niewielu jest chętnych na prowadzenie czegokolwiek, bo wiadomo, że to trudne, odpowiedzialne i czasochłonne.
Grajmy dalej, tak jak zaplanowałeś, czyli jeszcze jedna kolejka, a potem zobaczymy.

Rezygnacja to to nie jest tylko korzystanie z zaistniałej sytuacji. Przerwę od grania/prowadzenia muszę sobie zrobić z racji "sesji mordercy" która mnie czeka w tym semestrze. Dla tego pytam czy pauzujemy do połowy lutego czy ktoś będzie za mnie prowadził.


"Świadek jest alkoholikiem i czasem nie wie co się z nim dzieje a czasem wie. Przy czym nie wie, kiedy nie wie a kiedy wie."

Offline

 

#149 2011-12-20 11:16:43

idio

http://i.imgur.com/A7eG5.png

Zarejestrowany: 2010-10-22
Posty: 312

Re: Bolterowa kampania

No, ja też dodam, że oczywiście nie mam nic do Maćka i nie sądzę, żeby coś tam złego kombinował

Czy się znudzi? No, ja nie wiem. jedyne info, jakie mam o innych drużynach to, że są i gdzieś tam grają. Jedyna kampanijna ciągłość jest na mojej karcie bandy

Ja się za prowadzenie tego nie wezmę, więc mogę poczekać do lutego.


Mądrość, której szukasz, jest bliżej niż myślisz: w ostatnim tomie "Złotych Myśli Smerfa Ważniaka".

Offline

 

#150 2011-12-20 12:57:18

 Grab

http://i.imgur.com/mmPko.png

Zarejestrowany: 2010-11-01
Posty: 153

Re: Bolterowa kampania

jeśli od lutego wszystko miało by mieć znowu ręce i nogi(z Izworem z chęcią zagram rewanż w 2 turze) to z chęcią poczekam
p.s. Maćku to nie był z mojej strony atak na Ciebie- broń Boże tak tego nie odbieraj
p.s.2 Razielu animozję mają też graby(takie drzewa),graby(takie skille z BB) i Graby(złe dresy forumowe)

Ostatnio edytowany przez Grab (2011-12-20 12:59:30)


Zły Dres

Offline

 

#151 2011-12-20 16:01:32

Raziel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-08-28
Posty: 1495

Re: Bolterowa kampania

Narobiłem zamieszania, mogłem po prostu olać swoją kolejkę grania z Moździerzem i nie było by takiego niepotrzebnego dymu, zresztą, zupełnie dla mnie nie pojętego.

Maćku, jeśli się zgodzisz, przejmę pałkę prowadzącego od Ciebie, na czas twojej "niewydolności", prześlij mi tylko jakieś info z rejtingami i czy mam się opierać na paringach z postów, czy masz jakąś tabelę.

Oczywiście, jeśli komuś się to nie podoba, to dajcie znać.

Obiecuję, że system rozgrywki wróci do normy, tak jak opisał to Grab.

Nie wprowadzę żadnych zmian w ligowości rozgrywek, bo to jest sprawa Maćka, nie moja, ja chcę tylko, żebyśmy grali dalej i systematycznie.


Batman, Age of Sigmar, Confrontation, Warzone, Warzone Ressurection, Warmachine, Hordes, Dystopian Wars, Firestorm Armada, HellDorado, Infinity, Battlegroup, Alkemy, LotR(stary), Team Yankee, Flames of War, Mordheim/Warheim, Anima-Tactics, WFB Historical, Afterglow, Wrath of Kings, WH40K(od biedy), WFB(od biedy)

Offline

 

#152 2011-12-20 17:24:53

 Grab

http://i.imgur.com/mmPko.png

Zarejestrowany: 2010-11-01
Posty: 153

Re: Bolterowa kampania

zapowiada się kompromis...


Zły Dres

Offline

 

#153 2012-01-02 11:20:38

Raziel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-08-28
Posty: 1495

Re: Bolterowa kampania

Ponure słońce zachodziło niemrawo nad Mordheim. Nieliczne ptaki, kończyły swoje koncerty i chowały się na noc w swoich kryjówkach. Z południa znowu nadciągały ciemne chmury, zapowiadając chłodną i deszczową noc. Powoli, razem z wydłużającymi się cieniami, na uliczki miasta wychodziło zło. Wycie udręczonych dusz, porykiwania dzikich zwierzoludzi i cichy szelest kroków zabójców oznajmiał, że ci, którym udało się jakoś przetrwać dzień, nie mogą liczyć na tyle samo szczęścia po zmroku.
    Tymczasem, do obozowiska czarnych orków powrócił Gohut, którego nowy szef, Kowadło, wysłał na zwiady w zastępstwie za ciężko ranną Cichą. Gohut wpadł między orki pełen entuzjazmu i wymachując dziwnym przedmiotem nad głową zwrócił się do nowego herszta bandy.
-Szefie pasz szom pszytachał, sziszna błyszkotka nie? - Przedmiot, o którym mówił zielonoskóry, wyglądał jak niewielka latarnia uliczna, bogato zdobiona, wykonana ze szlachetnych metali. Latarnia ta, przymocowana była złotym łańcuszkiem do srebrnego pręta, długiego na kilkanaście cali, na którym nie lada artysta wygrawerował przepiękne sceny, pełne tańczących ludzi i elfów. Latarenka cały czas świeciła, nie było w niej widać płomienia, mimo to ciepły i trochę nienaturalny blask bił od niej non stop.
    Kowadło przyjrzał się dokładnie magicznej lampie ze zmarszczonym czołem, w końcu wyrwał ją z rąk Gohuta mówiąc.
-Bedzie mi na ścianem, powieszem jom i będzie mi dyndać.
-Ale to ja jom sznalaszłem - obruszył się Gohut, który nie w porę zrozumiał, jak wielki błąd popełnił odzywając się tak bezmyślnie do szefa. Kowadło wziął wielki zamach i zdzielił pięścią orka w kark tak mocno, że ten poleciał do przodu jak z procy i zarył pyskiem w ziemię.
-Świecidełko jes tera moje, skumałeś gupia pało? Pomykaj tera do sfojego zajemcia, trza jakieś żarcie skołować.
To mówiąc, czarny ork opuścił towarzystwo pozostałych zielonoskórych i udał się do swojej nory pod młynem, gdzie na jednej ze ścian, umieści swój nowy skarb, przymocowawszy go długim rzemieniem do belki nośnej.
    Upłynęło kila bezczynnych dni, orki były wściekłe, głodne i znudzone bezczynnością. W okolicy nie działo się nic ciekawego, a nawet jeśli, to orki były zbyt nieliczne i osłabione, by stawić czoła miejscowym, silnym bandom. Tę złą passę przerwał pewien bardzo nieprzyjemny incydent, który wydarzył się w czasie jednej ze skąpych, wieczornych kolacji.
    Orki jak zwykle zebrały się przy ognisku, śliniąc się na widok upieczonego niziołka, który nieopatrznie zaplątał się nad ranem w okolicę młynów. Kowadło jako szef, miał przywilej jedzenia posiłku w pierwszej kolejności, dopiero gdy się nasycił, reszta zielonoskórych mogła rzucić się na to co zostało. Nagle, nocną ciszę wypełnioną jedynie mlaskaniem, przerwał krzyk Cichej, która z racji ciężkiej kontuzji, nie opuszczała swojego lokum, umiejscowionego na pierwszym piętrze jednego z młynów.
-Złodziej! Złodziej! Parszywy gryzoń czmycha z obozu!
    Orki poderwały się na równe nogi, nieco zdezorientowane i oszołomione, jednak Kowadło szybko przywołał je do porządku kilkoma ciosami łokcia. W ciągu kilku minut Kowadło, Gohut, Wara i Mog'un ogarnęli się i ruszyli w pogoń za złodziejem.
Orki obrały kierunek, wskazany przez Cichą, jednak żaden z nich, nie miał takiego talentu do tropienia jak ona. Dlatego już po kilkunastu minutach bezowocnego pościgu, Kowadło wydał rozkaz, żeby orki rozproszyły się i przeszukiwały dokładnie każde domostwo, każdą ruinę, w której mógłby się schować złodziej.
Kowadło był zdeterminowany i wściekły, gdyż okazało się, że jedyną rzeczą jaka zginęła z obozu po wizycie złodzieja, była śliczna, magiczna lampa na srebrnym kiju, która tak bardzo spodobała się czarnemu orkowi.
    Poszukiwania trwały dobrą godzinę, niestety po złodzieju nie było ani śladu i już zielonoskórzy mieli się poddać, gdy w niedużej odległości usłyszeli niski pomruk i dziwne, piskliwe rozmowy.
-Skaveny! - wrzasnął Kowadło i uniósł nad głowę swoją wielką czopę. Gohut, który kręcił się w pobliżu szefa, również usłyszał niepokojące dźwięki. Obaj ruszyli przed siebie, wola walki i niszczenia, wypełniła ich myśli, a gwałtowny przypływ adrenaliny wzmocnił ich mięśnie i polepszył refleks.
Dwie przecznice dalej, Mog'un i Wara kończyli właśnie przeszukiwać zawalony sklepik z kapeluszami, gdy zza jednego z budynków, wyskoczył na nich zakapturzony osobnik.
-Szczuroludź! - odezwał się Wara, przygotowując włócznię do zadania ciosu.
-F kosu soś siem palnie f łep!
Skaven zaszarżował bezszelestnie, za cel obrał Mog'una, który kulał nieco, co czyniło z niego, słabszego przeciwnika. Jednak Wara okazał się szybszy i wskoczył między swego towarzysza, a atakującego wroga. Z impetem wbił włócznię w pierś szczuroczłeka, przebijając go na wylot, odrzucając jednocześnie jego ciało na kilka metrów w tył. Oba orki ryknęły tryumfalnie i choć to była bardzo krótka walka, z wielkim entuzjazmem opowiadali o niej przez najbliższe tygodnie.
    Tymczasem, Kowadło nawiązał kontakt wzrokowy ze swoim przeciwnikiem. Był nim potężny szczuroogr, otoczony stadem zmutowanych szczurów i skavenów. Czarny ork bez namysłu ruszył na wroga, wydając z siebie ryk, którym mógłby zawstydzić niejednego minotaura. Gohut, który biegł obok szefa, widząc z czym ma do czynienia, postanowił odpuścić, wolał, żeby Kowadło zajął się potworem. Trudno powiedzieć czy to zdrowy rozsądek, czy strach kierował orkiem, ważne jest natomiast to, że decyzja ta uratowała co najmniej dwa żywoty tej nocy.
    Kowadło zaszarżował jak dziki byk, kopniakiem okutego buta trafił w owłosioną pierś szczuroogra i zamachnąwszy się wielką czopą, obciął przeciwnikowi spory kawałek ogona. Potwór zawył z bólu, jednak ból spowodował tylko, że stał się jeszcze groźniejszy. Potężnymi łapskami odtrącił orka i walnął go w opancerzone ramię. Zbroja wytrzymała, lecz impet był tak silny, że Kowadło aż przyklęknął na jedno kolano. Mutant atakował nadal, cios za ciosem lądował na karku, głowie i ramionach orka, nie pozwalając mu podnieść się i przyjąć dogodniejszej pozycji. Sytuacja nabierała złego obrotu. Ork z wielkim wysiłkiem wstał, osłaniając się czopą, jednak nie dane mu było kontratakować. Grad ciosów szczuroogra znowu zmusił go do defensywy, a silne i masywne ramiona przeciwnika, nie robiły sobie nic z twardego, orkowego pancerza.
    Gohut patrzył z rozdziawionym pyskiem, jak jego szef powoli ulega rozwścieczonej bestii, pada na ziemię powalony kilkoma zamaszystymi sierpami i traci przytomność. W tym momencie, wielki mutant rozsierdził się na dobre, zaczął warczeć na swojego poganiacza i pobliskie szczuroczłeki. Gohut w końcu ocknął się z odrętwienia, widząc dla siebie niepowtarzalną okazję, by podbiec do szefa, unieść go pod ramię i czmychać ile sił w nogach.
Z mieszanymi nastrojami, czterej orkowie wrócili do obozu. Kowadło był mocno poobijany i wściekły, Gohut cieszył się, bo uratował szefa, za co mógł liczyć na mniej bicia z jego strony, natomiast Wara świętował swoje widowiskowe zwycięstwo, głośno porykując i rechocząc jak szalony.
    Kiepski humor Kowadła, naprawił nieco fakt, że do obozu zawitali w końcu dwaj snotlingowie, których jeszcze kilka tygodni temu, Czachogniot wysłał do bazy, po tresowanego trolla. BooB, był typowym przedstawicielem swojego rodzaju, był głupi, śmierdział i żarł za dwóch, ale w boju był nieoceniony i bardzo skuteczny, z takim sojusznikiem, Kowadło mógł w końcu odzyskać swoją utraconą reputację i wstrząsnąć okolicznymi bandami.
W obozie czarnych orków zapanowała nowa nadzieja.



Zapraszam do dziewiątej tury naszych zmagań, jak pamiętacie, na jakiś czas zastąpię Maćka w prowadzeniu ligi.
Rozpisałem pary na IX turę i tu drobna uwaga, szczególnie do Graba i Artois. Pary wyglądają tak, a nie inaczej, nie ze względu na moje animozje, tylko z powodu tego, iż w początkowej fazie ligi, kilku graczy grało z NPC a w pewnym momencie nawalił Idio, przez którego jedna z tur była zwichrowana i dwóch graczy miało bitwy nie po kolejce.

IX Tura
Idio vs NPC
Maciek vs NPC
Zielarz vs Moździerz
Izwor vs Xyxel
Grab vs Omadan
Raziel vs NPC

Przypominam też, o uzupełnieniu rozpisek w Bolterowym kajecie, proszę o potraktowanie tego poważnie.
Dziewiąta tura, zamyka koło naszej ligi, więc w dziesiątej turze zaczynamy od nowa. Oczywiście tam, gdzie był NPC teraz wskakuje Moździerz, więc nie powinno być więcej kłopotów z rozdziałem par.
Miłej zabawy.

Ostatnio edytowany przez Raziel (2012-01-03 00:20:17)


Batman, Age of Sigmar, Confrontation, Warzone, Warzone Ressurection, Warmachine, Hordes, Dystopian Wars, Firestorm Armada, HellDorado, Infinity, Battlegroup, Alkemy, LotR(stary), Team Yankee, Flames of War, Mordheim/Warheim, Anima-Tactics, WFB Historical, Afterglow, Wrath of Kings, WH40K(od biedy), WFB(od biedy)

Offline

 

#154 2012-01-02 11:53:06

 Grab

http://i.imgur.com/mmPko.png

Zarejestrowany: 2010-11-01
Posty: 153

Re: Bolterowa kampania

to już nic nie kumam
proszę Piotrze sprawdź jak to jest możliwe, że mam 2rewanż a 3 ludzi, z którymi nie grałem


Zły Dres

Offline

 

#155 2012-01-02 13:51:24

Raziel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-08-28
Posty: 1495

Re: Bolterowa kampania

Nie grałeś z Omadanem i z Moździerzem, obaj są zajęci w tej turze, grają z przeciwnikami, z którymi do tej pory jeszcze się nie potykali. Jeśli sparuję inaczej, to dwie osoby będą grać ze sobą po raz kolejny. Skoro Ciebie los w tej lidze natrętnie doświadcza, to niech już tak będzie ten ostatni raz, powinieneś być przyzwyczajony

Jest inna ewentualność, dogadaj ją z Maćkiem, on ma teraz mało czasu, jeśli odstąpi Ci grę z Omadanem, sam tracąc turę, lub grając z NPC, to zagrasz z nowym przeciwnikiem.
Poinformujcie mnie jeśli coś ustalicie.


Batman, Age of Sigmar, Confrontation, Warzone, Warzone Ressurection, Warmachine, Hordes, Dystopian Wars, Firestorm Armada, HellDorado, Infinity, Battlegroup, Alkemy, LotR(stary), Team Yankee, Flames of War, Mordheim/Warheim, Anima-Tactics, WFB Historical, Afterglow, Wrath of Kings, WH40K(od biedy), WFB(od biedy)

Offline

 

#156 2012-01-02 13:53:51

 Maciek

http://i.imgur.com/4G36a.png

5139955
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-08-16
Posty: 1593
WWW

Re: Bolterowa kampania

Jak najbardziej mogę odstąpić - czasu mam mało więc nic na siłę - niech ktoś skorzysta


"Świadek jest alkoholikiem i czasem nie wie co się z nim dzieje a czasem wie. Przy czym nie wie, kiedy nie wie a kiedy wie."

Offline

 

#157 2012-01-02 14:14:38

Raziel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-08-28
Posty: 1495

Re: Bolterowa kampania

No i załatwione, Grab grasz z Omadanem. Poprawki naniesione.


Batman, Age of Sigmar, Confrontation, Warzone, Warzone Ressurection, Warmachine, Hordes, Dystopian Wars, Firestorm Armada, HellDorado, Infinity, Battlegroup, Alkemy, LotR(stary), Team Yankee, Flames of War, Mordheim/Warheim, Anima-Tactics, WFB Historical, Afterglow, Wrath of Kings, WH40K(od biedy), WFB(od biedy)

Offline

 

#158 2012-01-02 18:27:00

 Grab

http://i.imgur.com/mmPko.png

Zarejestrowany: 2010-11-01
Posty: 153

Re: Bolterowa kampania


Zły Dres

Offline

 

#159 2012-01-02 19:40:01

Artois

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-10-01
Posty: 1438

Re: Bolterowa kampania

niestety brak czasu nie pozwala mi na dalsze kontynuowanie przygody w mordheim. Było naprawdę fajnie więc tym bardziej mi szkoda że moja banda opuszcza zrujnowane miasto. Powodzenia w wyścigu po wyrd stone'y

cheers!

Ostatnio edytowany przez Artois (2012-01-02 20:53:24)

Offline

 

#160 2012-01-03 15:29:04

 Izwor

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

6827168
Call me!
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-10-12
Posty: 1551

Re: Bolterowa kampania

Nie miałem czasu przed i po świętach, ani w okolicach sylwestra, dlatego też mam zaległą bitwę z Grabem.
Mam nadzieję, że uda mi się w niedługim terminie rozegrać potyczkę z Xyxelem.
Jednak na kolejną turę/rundę naszej kampanii czasu raczej nie znajdę.
Dlatego też, nie bierzcie mnie proszę pod uwagę przy rundzie rewanżowej.


Wh40k CSM
Infinity CA/Shasvastii/Morats
Warheim-Mordheim Which Hunters/Undead

Z chęcią zagram którymś z powyższych... pisać, dzwonić, ważne by grać!

Offline

 

#161 2012-01-10 20:40:09

Raziel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-08-28
Posty: 1495

Re: Bolterowa kampania

Czekam na wasze raporty z ratingiem Chopacy.
To, że parę osób się posypało, nie kończy świata, gramy dalej. Jutro rozpiszę pary dziesiątej tury, czyli drugiej części ligi. Oznacza to, że pary będą podobne do tych z początku naszej zabawy.


Batman, Age of Sigmar, Confrontation, Warzone, Warzone Ressurection, Warmachine, Hordes, Dystopian Wars, Firestorm Armada, HellDorado, Infinity, Battlegroup, Alkemy, LotR(stary), Team Yankee, Flames of War, Mordheim/Warheim, Anima-Tactics, WFB Historical, Afterglow, Wrath of Kings, WH40K(od biedy), WFB(od biedy)

Offline

 

#162 2012-01-12 17:31:54

Raziel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-08-28
Posty: 1495

Re: Bolterowa kampania

Witam, oto kolejne pary na dziesiątą już turę Ligi Mordheim, tym samym zaczynamy rewanże, niestety, odpadli dwaj gracze, zostało więc nas tylko ośmiu, jeśli Maciek ostatecznie nie wymięknie. Oto aktualna lista uczestników, niestety, nie podam reitingu, bo nikt do tej pory mi go nie podesłał.

1. Zielarz
2. Grab
3. Moździerz
4. Omadan
5. Idio
6. Xyxel
7. Maciek ???
8. Raziel

A pary wyglądają tak:
                X Tura
Zielarz vs Grab
Omadan vs Raziel
Idio vs Xyxel
Maciek vs Moździerz

Jeśli Maciek odpadnie, to załatwimy jakieś NPC, więc dajcie wcześniej znać.


Batman, Age of Sigmar, Confrontation, Warzone, Warzone Ressurection, Warmachine, Hordes, Dystopian Wars, Firestorm Armada, HellDorado, Infinity, Battlegroup, Alkemy, LotR(stary), Team Yankee, Flames of War, Mordheim/Warheim, Anima-Tactics, WFB Historical, Afterglow, Wrath of Kings, WH40K(od biedy), WFB(od biedy)

Offline

 

#163 2012-01-12 17:43:49

 Maciek

http://i.imgur.com/4G36a.png

5139955
Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-08-16
Posty: 1593
WWW

Re: Bolterowa kampania

Tą turę mogę zagrać - chyba, że ktoś inny akurat odpadnie to mogę oddać swojego przeciwnika


"Świadek jest alkoholikiem i czasem nie wie co się z nim dzieje a czasem wie. Przy czym nie wie, kiedy nie wie a kiedy wie."

Offline

 

#164 2012-01-17 14:06:25

 omadan

http://i.imgur.com/LOEAg.png

Skąd: Wrocław
Zarejestrowany: 2010-10-23
Posty: 613

Re: Bolterowa kampania

Snagg wpatrywał się swoimi czerwonymi oczyma pełnymi nienawiści w grupkę wolno zbliżających się ogrów. Następnie siarczyście splunął i odwrócił się do swoich towarzyszy. Orkowy herszt po stokroć przeklinał dzień, w którym dowiedział się o tym przeklętym mieście. Przez długie tygodnie zdążył odnieść poważne rany, jego najbliżsi ochroniarze zginęli lub postradali zmysły do reszty i trzeba ich było ubić. Wszystko to dla paru czarnych kamieni, które nie miały dla Snagg żadnej wartości. Głupie człeki czy inne monstra imitujące ludzi płaciły dobrze za te kawałki, ale handel nie był dla Snagga sposobem na życie. Tęsknił do prawdziwej walki na polach imperium, pragnął rozłupywać łby, palić wioski, zjadać jeńców i eliminować słabych. Tymczasem to miasto-te ruiny nie dawały mu tego. Z tej garstki, którą niegdyś atakował imperialne konwoje zostały tylko szaman, Grishnak i paru stronników. Myśląc o jego orkach poplecznikach Snagg nagle zaśmiał się głośno i rubasznie. Przypomniał sobie potyczkę z czarnymi orkami nie tak dawno temu. Wówczas jeden z jego orków ustrzelił jakimś cudem wielkiego zielonoskórego i to w zbroi! Ha! Jak ten głupek zdołał to zrobić tego Snagg nie mógł sobie wyobrazić, ale fakt, faktem czarny dostał. Z resztą inni czarni też dostali. Nie było to jednak wielkie zwycięstwo. Czarnych było mniej i byli słabi po ostatnich bójkach, a na dodatek uciekli i nie było jak zbezcześcić trupów czy chociaż wyrwać parę kłów. W każdym razie na szczęście po walce stronnicy Snagg’a uznali, że więcej już pewnie Mork (czy Gork) nie będzie im sprzyjał jak nie zaczną walczyć we właściwy sposób i tak łuki zamieniły się w pały. Czy wymiana okazała się słuszna Snagg miał się przekonać za parę chwil. Ogry ustawiły się w szyku i czekały. Szanse nie przedstawiały się korzystnie. Banda Snagg’a na tle wielkich bydlaków toczących pianę z gęb wyglądała jak owce pukające do bram rzeźni. Takiego przeciwnika w uczciwej i nieuczciwej walce pokonać się nie uda, ale może da się go obejść jakoś, wyrwać się. To będzie jedyna szansa. Przedarcie. Snagg ryknął najgłośniej jak mógł. Od razu zawtórowali mu jego stronnicy. Grishnak posępny jak zawsze nucił już zaklęcie mogące przechylić nieco szalę tej nierównej walki. Snagg raz jeszcze spojrzał na swoją zbieraninę. Brakował w niej morderców-specjalistów; Waagut’a i Darutz’a. Tych nowych zrekrutowanych Snagg nawet nie znał z imion. Będą sobie musieli zasłużyć by ich zapamiętać. Jak przeżyją. Następnie Snagg puścił się sprintem w kierunku największego ogra, wymachując przy tym swoimi dwoma mieczami. Za sobą słyszał brzękanie metalu pozostałych orków a w powietrzu unosił się intensywny zapach siarki. Mork (czy Gork) jest z nami pomyślał Snagg i zatopił obydwa ostrza w brzuchu pierwszego ogra.

Offline

 

#165 2012-02-28 11:32:46

wedge

http://i.imgur.com/A7eG5.png

Zarejestrowany: 2012-02-23
Posty: 301

Re: Bolterowa kampania

Witam,

czy gracie jeszcze w kampanię? Z chęcią bym się dołączył ale to w dużej mierze zależy od tego jak wielkiej intensywności grania wymagacie. Nie ukrywam też że z przyjemnością umówiłbym się najpierw na partyjkę przypominającą zasady (dawno nie grałem w Mordkę). W tej chwili jestem w stanie grać Dwarfami ale jestem w trakcie kompletowania Undeadów i Possesedów.


Infinity: Ariadna
Malifaux: Yan Lo

Offline

 

#166 2012-02-28 12:14:38

Raziel

http://i.imgur.com/lTZ6Z.png

Zarejestrowany: 2010-08-28
Posty: 1495

Re: Bolterowa kampania

Liga samoistnie "wygasła".
Pozostaje więc poczekać na kolejną, lub na kampanię Warheim, którą planuję zacząć jak tylko skończę tą Lotrową.


Batman, Age of Sigmar, Confrontation, Warzone, Warzone Ressurection, Warmachine, Hordes, Dystopian Wars, Firestorm Armada, HellDorado, Infinity, Battlegroup, Alkemy, LotR(stary), Team Yankee, Flames of War, Mordheim/Warheim, Anima-Tactics, WFB Historical, Afterglow, Wrath of Kings, WH40K(od biedy), WFB(od biedy)

Offline

 

#167 2012-02-28 12:26:00

wedge

http://i.imgur.com/A7eG5.png

Zarejestrowany: 2012-02-23
Posty: 301

Re: Bolterowa kampania

Na granie w Warheim na pewno też bym był chętny. Orientacyjnie wiesz kiedy chciałbyś ją zacząć (chodzi mi bardziej o przybliżony miesiąc) ?

W międzyczasie jeśli ktoś miałby ochotę pograć w Mordkę albo w Warheim (z zaznaczeniem że nie pamiętam zasad i trzeba by mi je na bieżąco przypominać w trakcie gry ) to proszę o priv.

ADMIN: A może byś założył o tym temat w USTAWKACH?


Infinity: Ariadna
Malifaux: Yan Lo

Offline

 

UWAGA!!!

W związku ze zmianą forum od poniedziałku dodawanie nowych postow będzie zablokowane. Zapraszam do rejestracji na nowym forum
WARGAMING WROCŁAW

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
romet zetka 50 ws na jakich elitach stac paladynem płynu chłodniczy spod czujnik temperatury shakes fidget na telefon symbian jakie postacie są w zestawie w lolu